Francuskie budyniowe przekładańce z truskawkami

 

Gdy nachodzi ochota na coś słodkiego warto mieć pod ręką ciasto francuskie.
Z niego można wyczyniać cuda!
Tak było i tym razem
🙂
Wyszło pysznie, słodko i chrupiąco, pachnąco.
Prościutkie to jest!

Co nam trzeba?
opakowanie ciasta francuskiego
budyń (u mnie Winiary śmietankowy z cukrem)
400ml mleka
100g masła
kilkanaście truskawek
cukier puder

Robimy.
Ciasto rozwijamy. Nie wałkujemy. Takie jak jest rozwinięte kroimy w paski około 3cm, wzdłuż krótszego boku.
każdy pasek dzielimy na 3 prostokąciki.
Układamy na blaszce w odstępach od siebie, na papierze do pieczenia i wsadzamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 10 minut.
Wyjmujemy i studzimy.
W czasie pieczenia ciasta robimy budyń -jest mniej mleka niż zawsze, bo ma wyjść gęsty.
Dobrze studzimy!
Masło mikserem ucieramy na puszysto dodając po trochu budyniu, łyżka za łyżką, ciągle miksując, aż uzyskamy jednolitą  budyniowo-maślaną masę.
Truskawki kroimy w drobne cząstki.
Każdy prostokącik ciasta przekrajamy na pół. Nakładamy do środka masy budyniowej i kilka cząstek truskawek. I tak wszystkie.
Podajmy posypane cukrem pudrem.
Smacznego!

ZdjęcieZdjęcie

Ciasteczka psie kosteczki


Mamoooooo, mamoooo choć zrobimy kosteczki.
Tak wołała mnie Kasia do kuchni.
W ręku trzymała książeczkę/pamiętnik Mój mały pupil Holly Webb.
Przepis pochodzi właśnie z niej.
Ciasteczka są bardzo łatwe i jeszcze bardziej smaczne!
ps. Ciasteczka miały swoje drugie życie, stąd nowe zdjęcia 🙂
Ich pierwotna wersja była robiona z cukrem pudrem- z kwietnia 2015, obecna -listopad 2016, z lukrem i posypką 🙂

 

Czytaj dalej „Ciasteczka psie kosteczki”

Maślane ciasteczka z lukrem


Ciasteczka maślane to przysmak wielu z nas.
Zrobiłam je i dzieciaczki wyjadły do ostatniego okruszka.
Kruche i przepyszne! Przepis wycięty z jakiejś gazety :-), jak to u mnie..karteluszki, zapiski…

Co nam trzeba?
300 g mąki
3 żółtka
1/3 łyżeczki soli
100 g cukru pudru
200 g  masła
Lukier: 100-150 g cukru pudru, ciepła woda
dowolnie: sok z cytryny, barwnik spożywczy, kolorowa posypka

Robimy!
Mąkę przesiewamy. Do mąki wbijamy jajka, dodajemy sól, cukier puder i pokrojone drobno masło
Wszystkie składniki zagniatamy dobrze na jednolite ciasto i wkładamy do lodówki na minimum 1 godzinę.
Po tym czasie, jak ciasto będzie zwarte, wałkujemy ciasto lekko podsypując mąką i wycinamy dowolne ciasteczka.
Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w nagrzanym piekarniku do 200*C około 10 minut, aż będą złote.
Robimy lukier: cukier puder wsypujemy do szklanki i dodajmy łyżkę stołową ciepłej wody. Ucieramy, aż będzie gęsty. Jak za gęsty to jeszcze troszeczkę wody dodajmy. Można dać kilka kropel soku z cytryny-będzie nam błyszczeć. Ja dodałam kilka kropel barwnika spożywczego-żółtego i posypałam kolorową posypką.

Faworkowe różyczki Kasi


Faworki Taty zrobiły furorę. Chrupiące i bardzo smaczne.
A co można zrobić z ciasta faworkowego?
Takie oto róże.
I powiem Wam szczerze, ze to dzieło Kasi. To ona je wycinała i robiła.
Przepis na ciasto jak na  faworki

Co nam trzeba?
300g mąki pszennej tortowej
6 żółtek
1 łyżka spirytusu
2 łyżki śmietany -kwaśnej-12-18%
szczypta soli
dodatkowo: cukier puder do posypania
smalec/tłuszcz do smażenia do smażenia:400g

Robimy!
Mąkę przesiewamy, dodajemy żółtka, śmietanę i spirytus.
 Zdjęcie
Zagniatamy ciasto-dokładnie i tak długo aż będzie dość miękkie -jeśli jest twarde dodaj jeszcze łyżkę śmietany.
Odkładamy ciasto na około 30-40 minut. Po tym czasie ciasto dzielimy na 3 kawałki i każda część bardzo cienko wałkujemy!
Wycinamy dwa koła. Większe i mniejsze.
Większe kładziemy na spód, mniejsze na większe na środek. Brzegi większego nacinamy nożykiem.
Na środek kładziemy kuleczką ciasta i przyciskamy

I tak całe ciasto.
Tłuszcz rozgrzewamy i smażymy z każdej strony na złoto.

Trzeba pilnować aby nie spalić.
Wykładamy na ręcznik papierowy, aby wchłonął nadmiar tłuszczu,  studzimy i posypujemy cukrem pudrem.
Zajadamy póki świeże! Pyszności!

Faworki taty -dziecięce wspomnienia

 

 

Dziecięce wspomnienie?
Np. Zawijanie faworków. Mistrzem ciasta był zawsze tata.
Kruche, pachnące, znikały w oka mgnieniu.
Gdy byłam z wizytą postanowiliśmy zadziałać w kuchni w 3 pokolenia!
Rodzice, ja i wnuki :-D.
Tata zrobił ciasto, uszykował paski, wnuki zawijały, mama smażyła,
a ja strzelałam fotki :-D-parę zawijasów też zrobiłam
Efekt? Godzinne pałaszowanie faworków i pełne brzuchy!

Czytaj dalej „Faworki taty -dziecięce wspomnienia”