
Dzień dobry!
Dziś zabiorę Was na lekką piankę. wykorzystałam sezonowe owoce czyli truskawki, ale śmiało można użyć malin, jagód czy poziomek, a nawet brzoskwiń. Dowolnie! Jest to szybki i prosty deser, a smakuje cudnie.

Moja pasja, mój świat.

Dzień dobry!
Dziś zabiorę Was na lekką piankę. wykorzystałam sezonowe owoce czyli truskawki, ale śmiało można użyć malin, jagód czy poziomek, a nawet brzoskwiń. Dowolnie! Jest to szybki i prosty deser, a smakuje cudnie.

648 stron cudownej lektury.
Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Kapitalne zestawienie głównych bohaterów, styl pisania jaki lubię, lekki, przyjemny okraszony solidną dawką humoru i świetnych dialogów.
A do tego cała historia.
REWELACJA.
Zauroczyłam się tą książką, miasteczkiem Story Lake, koniecznie muszę poszukać pierwszej książki z serii tego miasteczka i oczywiście czekam na trzecią.
W tej książce znajdziesz wszystko czego oczekujesz od romantasy.
Nie ma tu nudy, jest wartka fajna akcja i z każdą stroną chce się więcej.
Oczywiście w książce porusza się sporo tematów pobocznych, ważnych, nie raz smutnych, aczkolwiek prawdziwych.
Co ważne jako mamusi dwóch psów, w książce są one jednymi z ważnych postaci! Hurra!
Zoey to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić. Postać została wykreowana tak, że nie ma możliwości by jej nie lubić.
Gage… ah ten Gage, lekko pikantne sceny opisane w książce pozwoliły dokładnie zwizualizować tę postać i uwierzcie to jest dobra wizja!
Cała historia między nimi, od niechęci, po sex bez zobowiązań, aż po…
Dla mnie jest to mistrzowska lektura, którą polecam całym serduchem.
ps. na leżaku latem wchodzi jak złoto!



Jeśli szukasz czegoś, co wywoła uśmiech na Twojej twarzy to polecam te piękne roślinki LEGO. Coś pięknego! Wspaniała zabawa, a potem ozdoba.
Są słodkie i urocze.
Idealne na prezent, a także dla siebie, aby miło spędzić czas.
Liczba elementów: 253
Wymiary: 205 x 191 x 46


Złocista, lekko chrupiąca skórka i miękkie, puszyste wnętrze to podstawa udanego wypieku. Przygotowanie odpowiedniej bazy będzie wymagało od Ciebie precyzji, ale da Ci ogromną satysfakcję.
Dzięki odpowiedniemu doborowi składników sprawisz, że Twoja przekąska zachowa świeżość przez długi czas.
Pamiętaj, że dobrze przygotowana masa powinna być elastyczna i gładka pod Twoją dłonią.
Sprawdź, jak ją przygotować krok po kroku.
Twój wybór mąki determinuje charakter wypieku. Najlepiej postaw na mąkę pszenną o wysokiej zawartości glutenu – typ 550 lub 650 zagwarantuje Ci odpowiednią strukturę i pozwoli pęcherzykom powietrza utrzymać się wewnątrz podczas pieczenia. Zapewnij drożdżom ciepłe otoczenie, by mogły zacząć pracować. Pamiętaj, że Twoje mleko nie może być gorące, ponieważ zbyt wysoka temperatura zabije żywe kultury bakterii. Dopilnuj, aby temperatura płynu oscylowała wokół trzydziestu stopni Celsjusza. Dodaj odrobinę cukru, który stanowi pożywkę dla drożdży i przyspieszy ich aktywację, oraz tłuszcz, dzięki któremu Twoje ciasto zyska delikatność i nie wyschnie zbyt szybko.
Proces zacznij od zrobienia rozczynu. Wymieszaj drożdże z odrobiną cukru, mąki i ciepłego mleka. Odczekaj kilkanaście minut, a gdy na powierzchni zobaczysz pęcherzyki, przystąp do łączenia pozostałych elementów.
Wyrabiaj ciasto na paszteciki energicznie, aż przestanie kleić Ci się do rąk
i miski – warto poświęcić na to przynajmniej dziesięć minut. Jeśli poczujesz,
że masa pozostaje zbyt rzadka, możesz dosypać niewielką ilość mąki, zachowaj jednak umiar, bo jeśli dodasz jej zbyt dużo, Twój wypiek stanie się twardy i zbity.
Po wyrobieniu odstaw masę w ciepłe miejsce i przykryj ją czystą ściereczką. Musisz poczekać na wyraźny wzrost objętości – zazwyczaj Twoje ciasto powinno podwoić swój rozmiar w ciągu godziny. W tym czasie jego struktura stanie się lekka. To właśnie wtedy kształtują się walory, dzięki którym Twoja przekąska będzie rozpływać się w ustach.
Pamiętaj, że pośpiech bywa największym wrogiem udanych wypieków drożdżowych. Jeśli skrócisz czas wyrastania, musisz liczyć się z tym, że brzegi ciasta mogą pękać w trakcie pieczenia. Daj swojemu ciastu spokój, którego potrzebuje, aby siatka glutenowa mogła się w pełni rozwinąć.
Gdy masa już wyrośnie, zagnieć ją krótko, by pozbyć się nadmiaru gazów. Następnie uformuj pożądane kształty – najczęściej długie wałki, które później potniesz na mniejsze kawałki.
Zanim włożysz paszteciki do pieca, posmaruj ich wierzch roztrzepanym jajkiem lub samym białkiem. Zapewnisz im w ten sposób połysk i piękny, głęboki kolor. Możesz też upiększyć je posypką z maku, czarnuszki lub sezamu.
Ustaw temperaturę pieczenia w okolicach 180 stopni.
Czas pieczenia dostosuj do wielkości porcji, ale zazwyczaj wystarczy Ci
15–25 minut. Wyciągnij je w momencie, gdy nabiorą wyraźnego, złocistego koloru. Uważaj, by nie trzymać ich w cieple zbyt długo, bo wysuszysz środek. Twoje dobrze przygotowane ciasto pozostanie elastyczne nawet kilka godzin po wyjęciu z piekarnika.
Niezależnie od wybranej drogi, dbaj o jakość użytych surowców. Świeże drożdże, dobra mąka i czas, który dasz ciastu na odpoczynek, to Twoje filary sukcesu. Prawidłowo wykonane ciasto na paszteciki to baza, która pozwoli Ci na kulinarną kreatywność. Finalny efekt w postaci rumianych, pachnących kęsów wynagrodzi Ci każdą minutę poświęconą na wyrabianie i czekanie. Wystarczy, że zapamiętasz tych kilka zasad, a stworzysz perfekcyjne paszteciki, którymi zachwycisz każdego smakosza.
——————————————————————–
Post sponsorowany (współpraca reklamowa)

Pyszne ciasto łączące w sobie miękkość biszkoptu i smak sezonowych owoców.


Dzień dobry!
Dziś mam dla Was pyszną propozycję na szybką przekąskę.
Wystarczy kilka składników i chwila roboty
Na jednej się nie zatrzymacie!

Co nam trzeba?
Opakowanie ciasta francuskiego
200 g koziego sera (ja użyłam twardego w kawałku, ale mogą być i plasterki)
pomidorki koktajlowe
oliwa
zioła prowansalskie
Robimy!
Ciasto rozwijamy i nożykiem znaczymy kawałeczki (ja używam radełka do pizzy i zaznaczam prostokąciki). Na każdy „wydzielony” kawałek wylewamy odrobinę oliwy, kruszymy ser kozi i kładziemy połówki pomidorka koktajlowego. Całość posypujemy ziołami prowansalskimi.
Pieczemy około 12-15 minut w 220 stopniach.
Lekko studzimy i jeszcze raz nożykiem lub radełkiem przecinamy nasze wcześniej zaznaczone kawałeczki.
Ja przed podaniem lubię polać jeszcze odrobiną oliwy.
Smacznego!
