Jemy? Więc myjemy zęby, czyli szczoteczka elektryczna w podróży

Zdjęcie
Na spotkaniu w Giżycku firma arsdental sprezentowała elektryczne szczoteczki do zębów dla dzieci lub dla dorosłych.
Mnie przypadła ta urocza zeberka,
Przed kilkoma dniami podróżowałam, więc postanowiłam ją wypróbować.
Jest mała, poręczna, lekka i w cudnym opakowaniu. Osoba postronna nie wie co ty tam masz.
A tu niespodzianka!
Szczoteczka jest w pełni sprawna, szybka i dokładna. Główka wygląda jak przy tradycyjnej szczoteczce.
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie
ZdjęcieZdjęcie
Jak donosi producent:
Szczoteczka soniczna SLIMSONIC emituje 22 000 drgań na minutę, dzięki którym usuwa płytkę nazębną skuteczniej niż zwykłe szczoteczki. Szczoteczka jest zasilana za pomocą zwykłej baterii AAA
Zalety szczoteczki  Slim Sonic:

  • Bardzo dokładnie czyści powierzchnie zębów i dziąseł – szczoteczka SLIMSONIC emituje 22 tys. ruchów na minutę dzięki czemu idealnie czyści wszystkie, nawet najtrudniej dostępne, przestrzenie jamy ustnej
  • Unikalne wzory i kolory gwarantują niepowtarzalność i oryginalność – ponad 10 dostępnych wzorów!
  • Elegancki design – dzięki eleganckiemu wyglądowi szczoteczka SLIMSONIC jest idealnym dodatkiem do każdej damskiej torebki
  • Niewielki rozmiar pozwala zmieścić szczoteczkę SLIMSONIC nawet w najmniejszej torebce – idealna do stosowania w podróży czy poza domem
  • Prosta w obsłudze – wszystkie operacje wykonujemy za pomocą jednego przycisku
  • Ekonomiczna eksploatacja – atrakcyjne ceny końcówek wymiennych
  • Ładowanie bateryjne zapewnia nieograniczone użytkowanie – po wyczerpaniu baterii wystarczy, że wymienisz ją na nową
    PODSUMOWUJĄC:
    Szczoteczka kosztuje ok 70-75zł w internecie.
    Końcówki-5 sztuk ok 55zł : Cieniowane włosie końcówek zapewnia dotarcie nawet do trudnodostepnych miejsc w jamie ustnej,a w połączeniu z ruchem sonicznym, skuteczne usunięcie płytki nazębnej i osadu. Producent zaleca wymianę końcówek raz na 3 miesiące. Przy tym założeniu ekonomiczne opakowanie 5-ciu końcówek wystarcza na ponad rok regularnego użytkowania.

    Jestem wielką fanką szczoteczek elektrycznych- używamy całą rodziną i wiem, że za dobra jakość trzeba zapłacić.
    Oral-B czy Braun są jeszcze droższe i nie da się ich  tak uroczo wrzucić do torebki 🙂 Jestem na TAK.

Ossikuloplastyka z myringoplastyką czyli moja wizyta w Kajetanach

Zdjęcie

21 sierpnia – czwartek-dotarłam do Kajetan około godz. 10 rano. Po 2,5h godzinach oczekiwania wezwano mnie do gabinetu (wcześniej musiałam wypełnić cały plik papierów-wywiad anestozjologiczny, zgody różne itp.). Z tymi papierami wkroczyłam do Pana doktora. Zajrzał do uszu, do nosa, zrobił próby stroikowe, wziął badania, które miałam przywieźć:
-ekg serca
-morfologia pełna i krzepliwość krwi
-zaświadczenie od lekarza rodzinnego o stanie zdrowia
-grupa krwi
-szczepienie przeciwko żółtaczce
– wypisy jak gdzieś się lecze czy z innego pobytu w szpitalu
Potem wysłał mnie na badanie słuchu. Po zrobieniu odniosłam mu i kazał przyjąć się na oddział. Uffff….nie odesłali mnie do domu.
Trzeba być zdrowiutkim!
Zgłosiłam się do stanowiska hospitalizacji i dostałam opaskę na rękę-po około 0,5 h zawołano moje nazwisko i dostałam przydział pokoju. Pokoik czysty, nowoczesny, z klimatyzacją, z łazienką, szafkami itp.
Pomaszerowałam na pięterko, a tam mój pokój zajęty! 4 łóżka i 4 babki (dosłownie babki! ), poszłam więc do pielęgniarki i ulokowała mnie w pustej 4-ce. Miałam więc możliwość wyboru łóżka :-D.  Łóżka dość twarde-plecy mnie bolały po 1 nocce, z pilotem do regulacji góra, dół, co było bardzo fajne potem! Było około godz. 14.
Poszłam sobie połazić, podzwonić, bo w pokoju Orange zasięg miało fatalny prawie zerowy- nie mogłam dzwonić, ledwo sms-y szły. Ale jest wi-fi za darmo dla gości, więc internet szedł jak burza.
Po powrocie do pokoju były już pozostałe współlokatorki- fantastyczne kobiety-wszystkie w takim wieku, że mogłyby być moimi mamami 😉 i wszystkie słyszały lepiej ode mnie…
O 17 kolacja. Poszłyśmy do baru. Bułeczka, 2 kromki chleba, 3 plastry wędliny, ser, strzęp sałaty i masłopodobna kosteczka.
W pokoju padłyśmy spać po 20. wszystkie zestresowane i zmęczone, bo każda przyjechała z daleka. Jak zasypiałyśmy wpadła pielęgniarka i poinformowała, że od 7.30 są zabiegi i mamy być gotowe. Do tego czasu nikt nie zagląda, nie robi badań i się tobą nie interesuje.
Od 6 rano następnego dnia (piątek) szaleństwo. Mycie włosów, suszenie, mycie ciała, czyste piżamki. Nie jemy i nie pijemy. 7.23 wpada pielęgniarka i porywa 1 babkę, o 7.30 wpada i leci następna. 2 zostają- w tym ja…czekamy dalej bez jedzenia i picia. O 9 rano wraca 1 babka jak zombi idzie do łóżka prowadzona przez pielęgniarkę (pod pokój podwożą na wózku). Kładzie się i leży z zamkniętymi oczami (niebawem miałam się o tym przekonać). My dalej czekamy. O 11 wraca następna-kolejne zombi. Po 3h! Miała reoperację ( w czerwcu miała 1 i nie wyszło)-operował ją sam prof. Skarzyński. 12.30 wpada piguła i woła moje nazwisko. Kopniak w tyłek od sąsiadki, szlafroczek i idę. Bloki operacyjne są na tym samym piętrze, więc przeszłam 15m i już byłam na miejscu. Drzwi się odsunęły (miałam skojarzenia jak w Seksmisji 😀 przez cały czas hahaha ) weszłam do środka na krzesełko, szlafroczek na wieszak, odsunęły się kolejne drzwi i  pielęgniarka w zielonym ubranku poprosiła mnie do środka. Szłam tunelem i mijałam tylko drzwi z literami A, B, C, D i E- mój. Otworzyły się drzwi i zaraz znów drzwi i weszłam do dużej sali, bielutkiej aż raziło, z mnóstwem sprzętu, monitorów itp.  itd.
Położyłam się grzecznie na łóżeczko-wąskie! aż ręce spadały. Zielona Pani podłączyła mi elektrody do kontroli pikawki, zamocowała wenflon i przyszedł Zielony Pan. Powiedział, że zrobi mi się ciepło i zakręci w głowie. Coś mi wstrzyknęli i nałożyli maseczkę. Zrobiłam się cięzka jak 100kg poczułam bezwład, zaczęło mi wirować, oczy zamykałam i otwierałam, pomyślałam, kurcze nie działa, nie zasnę, muszę wciągnąć mocniej i wciągnęłam porządnie nosem i już obudziłam się po wszystkim….
Sam moment przebudzenia pamiętam jak przez mgłę. Jakieś zielone babki krzątały się koło mnie- w sali pooperacyjnej. Pomogły mi wstać z łóżka, posadziły mnie na wózek i powiozły do pokoju. Było baaaardzo zimno! Aż mną telepało. Położyły mnie-oczywiście jak zombi-przykryły i leżałam…samoloty w głowie, trochę mdliło, zimno i bardzo senna i słaba. Była godzina 14.
Całość trwała 1,5h.
Ostatnia babka z pokoju została wezwana o 15 i wróciła po 10 min!!! Okazało się ,że w nocy zaczęła robić się jej opryszczka i odesłali ją do domu, z nie można! Ale cyrk! Pech jak nic miała kobieta. Spakowała się, dostała obiad i pojechała -na szczęście mąż był z nią.
O 15 poczułam się już lepiej-przestało mną trząść, wirowania się uspokoiły.
O 17 dali jeść, ale ciężko było coś przełknąć..1 bułkę suchą jadłam 4h. Reszty nie tknęłam-sałatkę jak spróbowałam, to myślałam, że polecę wymiotować.
Wieczorem obchód, przyniesiono karty z opisem choroby zdiagnozowanej, antybiotyk do ręki i tabletki przeciwbólowe.
Zerknęłyśmy z kobitkami w nasze karty i u nich :diagnoza:Otoskleroza, zabieg: Stapedotomia
A u mnie!!!!! Szok!!!! Diagnoza: Unieruchomienie łańcucha kosteczek w uchu lewym o niejasnej etiologii.
Dalej szok: Zabieg: Poszerzenie kanału słuchowego, Ossikuloplastykę z myringoplastyką.
Usiadłam z wrażenia. Ale jak? Nie otoskleroza? Przecież wszystko na to wskazywało! I wywiad rodzinny potwierdza regułę!
Czytałam i czytałam w necie o tym co mi jest.
I do końca nie wiem :-/
Tu macie opis: http://whc.ifps.org.pl/uszkodzenia-kosteczek-sluchowych/
http://www.otoendoscopy.pl/podstrony/Aktualny_stan_wiedzy/Ossikuloplastyka,_transtympanalna.html
Ale!!! Po ledwo przespanej nocy dostałyśmy śniadanie o 7 rano i o 9 poszłyśmy na zmiany opatrunku i wypis, zwolnienie.
Pani doktor, która była zaczęła tłumaczyć mi co mi zrobili. Powiedziała, że otokslerozy u mnie nie stwierdzili, że skostnienia, które wyszły na tomografie to były liczne zwapnienia wokół kosteczek słuchowych i one były nieczynne, jakieś zrosty itp. Mam uszkodzone struktury ucha środkowego- prawdopodobnie to wrodzona wada rozwojowa. Ale nie wiedzą skąd to i co to. Usunęli mi te zwapnienia, do tego błona bębęnkowa była jakimś resztkiem, usunęli i odtworzyli mi nową-myringoplastyka:
Co to jest i na czym polega myringoplastyka?
Myringoplastyka, czyli rekonstrukcja błony bębenkowej, jest to zabieg wykonywany na ogół przez przewód słuchowy zewnętrzny, tak że na zewnątrz niewidoczne są jakiekolwiek ślady czy blizny (istnieje też możliwość operacji po wykonaniu cięcia za małżowiną uszną, ale ta forma jest rzadziej stosowana). W wielu przypadkach niezbędne jest wykonanie dodatkowego niewielkiego cięcia umożliwiającego pobranie materiału do rekonstrukcji. Materiałem tym może być, przypominająca swoim wyglądem fragment folii plastikowej, ochrzęstna lub cienki fragment chrząstki pobrany z małżowiny usznej (cięcie długości ok. 1 cm w mało widocznej części małżowiny) lub powięź mięśnia skroniowego (cięcie długości ok. 2 cm, ukryte we włosach). Materiały te, będąc tkankami własnymi pacjenta, są w pełni bezpieczne i nie stwarzają ryzyka przeniesienia jakichkolwiek chorób. Decyzja o wyborze odpowiedniego materiału zależy od stanu ucha i wyników badania słuchu. Często decyzja taka może zapaść dopiero po dokładnej ocenie ucha podczas zabiegu operacyjnego. Błona bębenkowa zostaje zrekonstruowana za pomocą pobranego materiału, który wgaja się i integruje się z otaczającymi tkankami. Po zabiegu w uchu pozostaje opatrunek. W miejscach cięć zakładane są szwy. Po zdjęciu szwów i wygojeniu ewentualne blizny są mało lub zupełnie niewidoczne. Efekt słuchowy i anatomiczny operacji ujawnia się dopiero po wyjęciu opatrunku, co następuje najczęściej po około tygodniu.
Do tego poszerzyli mi przewód słuchowy, bo był jakoś nie tak wykształcony. Ciężko się ogólnie dowiedzieć więcej.
Z taki informacjami dostałam wypis, 2 tyg zwolnienia i o 10 już byłam gotowa do wyjścia do domu.
Teraz jestem w domu, ucho boli tak średnio- trochę szumi i dzwoni, trochę przymula mnie, apetyt średni- nie mam smaku na języku. wszystko co jem to guma lub folia :-/
Czuję szwy w uchu, one chyba bolą mocniej. Ucho zaklejone, opatrunki w środku.
W piątek 29-08-2014  w godz. 12-13 mam się stawić na wyjęcie opatrunku.
Zrobili mi jakieś cuda, nie wiem na co choruję i nikt nie potrafi mi powiedzieć czy będzie dobrze.
Pozostaje czekać i przetrwać to wszystko i mieć nadzieję, że choć trochę się polepszy, bo i tak ucho nie nadawało się do niczego.
Dam znać co dalej

Dalej:
Tydzień był dość ciężki-pobolewało, jakby mi prądy przechodziły, bolała głowa i nie można było spać.
Osłabienie, przymulenie i czasem zawirowania w głowie to norma.
29 sierpnia pojęchałam na umówioną 12 godzinę do Kajetan na wyjęcie opatrunków i szwów.
Pod drzwiami gabinetu czekałam 3h!!! W końcu wyświetlił się mój numerek.
Miła Pani doktor zaczęła przeglądać historie mojej choroby, opowiedziała co mi robili i stwierdziła, że nie wiedzą o co tu chodzi :-/
Po otwarciu ucha stwierdzili unieruchomienie wszystkich kosteczek słuchowych- były zaklejone solami wapnia.
Tak samo błona bębenkowa, która faktycznie nazywała się tylko błoną, bo od dawna nią nie była i nie spełniała swojej roli.
Zrobili mi plastykę z mobilizacją strzemiączka, odtworzyli błonę, poszerzyli przewód słuchowy.
Ponieważ wszystko wskazywało na otosklerozę, a po otwarciu nie stwierdzili tego, Pani doktor przyznała, że to może być bardzo nietypowa, inna otoskleroza, jakiej ona nie widziała :-/ Ot jaki jestem wynalazek!
Podczas prób stroikowych- kamertonem poprawy brak.
Nadziei wielkiej mi nie robiła, że może być lepiej.
Za miesiąc wracam na badanie słuchu-teraz tam się wszystko goi i wtedy podejmą decyzję co dalej.
Jak nie będzie poprawy to z powrotem pod nóż. Na dziś nic nie wiadomo
W środku byłam jakieś 15 minut.
Czekamy.

Ciasto odwrócone brzoskwiniowo-borówkowe


Tak , tak, odwrócone! Tak jakoś mi wyszło 😉
A dlatego, że te pięknie ułożone owoce podczas pieczenia ciasta zapadają się i jak wyjmiemy i ostudzimy ciasto, to musimy je odwrócić, aby je ujrzeć :-D.
A smak jest fantastyczny!
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie

Co nam trzeba?
3 jajka
szklanka cukru
szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 kostki masła
2 brzoskwinie
garść borówek amerykańskich
cukier puder

Robimy!
Jajka myjemy, oddzielamy żółtka od białek.
Masło rozpuszczamy w rondelku i studzimy
Żółtka ucieramy z cukrem na puszystą masę i dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Następnie dodajemy masło.
Mieszamy na gładka masę. Na koniec łączymy z ubitymi na sztywno białkami, delikatnie mieszając do połączenia składników.
Wylewamy ciasto na wytłuszczoną formę lub wyłożoną papierem.
Brzoskwinie tniemy w ćwiartki i nacinamy na grzbiecie. Układamy na cieście. borówki kładziemy w wolne miejsca między brzoskwiniami. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni około 25 minut- sprawdzamy patyczkiem czy suchy!
Studzimy i wyjmujemy odwracając go dołem do góry. Posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie
Błękitne skarby lata!

Krótka historia o Barbie i chrupkach, których sie nie je.

Na spotkaniu blogerek w Giżycku dostałam czasoumilacze dla dzieci, czyli klocki Barbie i chrupki 😉 od firmy EviMarket http://evimarket.pl/

Na pierwszy rzut opowiem Wam o chrupkach PlayMais, tak, tak to chrupki! Robi się je ze skrobi kukurydzianej i barwników spożywczych. Jestem pod wielkim wrażeniem tego wyrobu!
Dzieciaki były zachwycone. Zwilżamy woda ścierkę i mamy pole do popisu! Chrupki możemy łączyć, lepić i tworzyć co się da! Niesamowita zabawa! Nie brudzą dywanu, stołu, trochę kleją się do rąk-jak to chrupki kukurydziane, ale moment i je zmywasz. Jak donosi producent nawet ja dziecko je połknie czy zje to rozpuszczą się i nie zaszkodzą dziecku. Nie zawierają szkodliwych dla zdrowia substancji. Polecam wszystkim mamom! Takie małe opakowanie  kosztuje około 20-30zł
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie
ZdjęcieZdjęcie

Druga zabawka to MEGA BLOKS Barbie stoisko z modą  lody. Jak łatwo zgadnąć moja Kasia dorwała się  do niej i nie było dziecka prze około godzinkę. Zabawka przeznaczona dla dzieci 4+ składa się 71 części. Składa się łatwo, fajne kolorki i figurki. Ogólnie Kasi się spodobało.  Ceny się wahają w granicach 40zł.
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie

Krucha szarlotka z papierówek


Czy jest ktoś kto nie lubi szarlotki? Zwłaszcza takiej lekko ciepłej?
Ja jestem zdecydowanie ZA! Zwłaszcza z lodami 😉
I mając nasze polskie papierówki poczyniłam taką oto na kruchym cieście!

Co nam trzeba?-na dużą blachę!
2 kostki masła
500g mąki pszennej tortowej
pół szklanki cukru zwykłego
pół szklanki cukru pudru
4 jajka
szczypta soli
cynamon i cukier waniliowy- opakowanie- Kamis dla mnie najlepszy
1 kg papierówek

Robimy!!!
Mąkę przesiewamy i dodajemy pokrojone w kosteczkę masło.
Do tego dodajemy 4 żółtka i cukier zwykły. Zagniatamy dokładnie ciasto. Dzielimy na 2 kule: 3/4 i 1/4 ciasta.
Schładzamy około 0,5h w lodówce.
Po tym czasie wyjmujemy większą połowę.
Rozkładamy ją na blaszce i nakłuwamy delikatnie widelcem
Zdjęcie
Wkładamy na 10 minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na 10 minut.
W między czasie szykujemy jabłka-obieramy i kroimy w kosteczkę. Obficie posypujemy cynamonem i cukrem waniliowym.
Białka ubijamy na sztywno z cukrem pudrem i mieszamy z jabłkami. Wylewamy na lekko podpieczone ciasto.
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie

Wyjmujemy resztę ciasta z lodówki i układamy na wierzchu starając się, aby pokryło nam całość.
Pieczemy jeszcze około 40 minut
Po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem!
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie

Jedz polskie jabłkaJabłka wolności

Pachnąca szafa? Pachnący dom!


Wakacyjne spotkanie blogerek w Giżycku to dla mnie okazja poznać produkty Pachnącej Szafy! http://pachnacaszafa.pl/
Po tygodniu używania/stosowania wystawiam oceny produktom w skali 1-6 !
Sklep http://pachnacaszafa.pl/sklep/

Pachnąca saszetka do bielizny-zmysłowy poranek kojarzy mi się zapachem ze słodką herbatką owocową! Dyskretna czarna torebeczka.Po otwarciu wkładamy do  szuflady-po tygodniu leżenia lekko czuć zapach. Nie jest mocno intensywny. Dostaje 4-
Cena w sklepie on-line 4,19 zł

Saszetka zapachowa do butów– to hit! Są świetne- delikatny owocowy i świeży zapach niweluje skutki całodziennego noszenia butów.Dostaje u mnie 5+ Cena w sklepie on-line 8,29 zł

Pachnąca saszetka do szafy-jaśminowa rosa. Po tygodniu stosowania nadal mocno pachnie i przy otwarciu szafy czuć zapach w promieniu 2-3 metrów. Podoba mi się i oceniam na 5! Cena w sklepie on-line 3,14 zł

Aromatyzowana woda do prasowania. Świetny produkt! Delikatny zapach powoduje, że i ubranie pachnie i do tego woda delikatnie pomaga wyprasować ubranie. Nigdy nie miałam tego typu produktu i wielce żałuje. Oceniam na 5+. Cena w sklepie on-line 12,60 zł

Dekoracyjny odświeżacz powietrza. Otrzymałyśmy opakowanie uzupełniające-limonka z owocem granatu, wykorzystałam więc poprzedni flakonik (innej marki), wlałam płyn i wstawiłam patyczki i w domu zapachniało!!! Oj i to jak! Przez cały tydzień pachniało bardzo mocno, teraz zapach już się trochę uspokoił, ale produkt jest świetny. Dostaje ode mnie 6. Cena w sklepie on-line 8,99 zł

Podsumowując: ciekawe produkty w przystępnej cenie o dość dobrej trwałości. Poleciłabym głównie 2 ostatnie pozycje.
ZdjęcieZdjęcie