Woreczek żółciowy-czyli usunięcie i co jeść jak go nie ma


Na początek parę słów mądrości z poradnikzdrowie.pl:
Pęcherzyk żółciowy, popularnie nazywany woreczkiem żółciowym, stanowi swego rodzaju magazyn żółci wytwarzanej przez wątrobę i potrzebnej do metabolizowania tłuszczów. Podczas procesów trawiennych jest ona na bieżąco transportowana drogami żółciowymi do dwunastnicy. U niektórych osób, nie wiadomo dokładnie z jakiej przyczyny, w pęcherzyku wytrącają się kryształki cholesterolu i soli żółciowych, które zbijają się w grudki, tworząc złogi żółciowe, tzw. kamienie.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/woreczek-zolciowy-dlaczego-powstaja-kamienie-objawy-leczenie-kamicy_37402.html

Moja przygoda z woreczkiem zaczęła się jesienią 2011 roku. Po dłuższej walce z bolesnym brzuchem dostałam skierowanie na USG. Przy okazji którego dowiedziałam się, iż jestem posiadaczką kamyka 12mm. Przyczyna moich dolegliwości leżała jednak gdzie indziej (dziś myślę czy aby na pewno? ), więc nie myśląc o kamyku za wiele, sprawa przycichła.
Aż do lipca 2014, gdzie przez 3h walczyłam z bólem brzucha, pleców, siedząc, leżąc, stojąc czy chodząc. Atak kolki.
Kolejne USG wykazało, że kamyk dorósł do rangi kamienia i już ma 2cm średnicy. I zaczęła się moja bolączka. atak się nie powtórzył, jednakże dzień w dzień odczuwałam jego obecność w formie wydęcia, nudności, pobolewania itp.
Postanowiłam działać, gdyż wolałam załatwić to raz na zawsze, zanim to załatwi mnie.
Najbliżej mi do Giżycka, ale z terminami nie mogliśmy się dopasować, więc zaplanowałam sobie termin na ferie.
Aby było jeszcze lepiej-w Inowrocławiu u rodziców, aby dzieci miały ferie i dziadków.
A ja opiekę nad dziećmi i spokojną głowę 🙂
Przy pomocy osobistego Aniołka 😉  moje plany zostały wcielone w życie.
I tak oto w sobotę przybyłam z dziećmi do rodziców i 26 stycznia o 7 rano zameldowałam się w Szpitalu w Inowrocławiu.
Przyjęcie i otrzymanie łóżka trwało 3h ( w tym czasie poza papierologią miałam tylko pobraną krew-4 próbówki! ).
Trafiłam na 4 osobową salę. Do końca dnia miałam jeszcze RTG płuc, EKG serca, spotkanie z anestezjologiem oraz wizytę lekarza, który miał mnie operować. Zbadał ogólnie i zapoznał mnie z możliwościami ryzyka i powikłań operacji. Podpisałam papier, że się zgadzam i już!
We wtorek odbyła się operacja. Rano dostałam piżamkę szpitalną (takie 2 kawałki materiału i sznureczki 🙂 ), przed samą godziną zero-koło 11 dostałam „głupiego Jasia -czyli pigułkę, która sprawia, że świat jest wesoły.
Wywieźli mnie łóżkiem na blok, pamiętam wszystko-panów i panie w zielonych kitlach, jak myli rączki, jak zakładali wenflon, jak założyli mi maskę i kazali oddychać. No i film się urwał -jak to po narkozie.
Operował mnie Doktor Lewicki- Fantastyczny lekarz!
Ogromna wiedza, doświadczenie i życzliwość dla pacjenta.
Po godzinie wróciłam do życia-była 12…Koszmar! Narkoza tak mi dała popalić,że do końca dnia, noc i następny dzień można wykreślić z życiorysu. Po przebudzeniu pół godziny widziałam podwójnie i łzy mi leciały (Czort wie dlaczego!), potem nie mogłam oddychać- podłączyli mi tlen, a potem zaczęły się wymioty i tak trwały 24h. Bezsenność, wyczerpanie, osłabienie. Sam ból po wycięciu nie jest straszny. Chociaż ładowali we mnie kroplówkę za kroplówką, więc kto wie?
Na pamiątkę miałam 3 opatrunki i dren z woreczkiem, który usunięto następnego dnia.
Zdjęcie
Operowano mnie laparoskopowo-jedno cięcie przy pępku, jedno cięcie w miejscu gdzie woreczek i jedna dziurka po drenie z boku brzucha. Pikuś.
Woreczka nie ma, kamienia nie ma.
4 dnia pobytu wyszłam do domu-po obchodzie lekarzy i zmianie opatrunku. Na drogę zabrałam zapalenie żył po wenflonie.
Zdjęcie
Zwolnienie łącznie z pobytem w szpitalu 3 tygodnie.
Minął tydzień-za 2 dni idę na zdjęcie szwów. Zaczęłam w końcu spać i nabierać sił.
Brzuch ogólnie nie boli-lekko ciągną szwy. Ale uważam, nie dźwigam, nie wysilam się. W środku jest rana i trzeba o tym pamiętać.

Wróćmy teraz do jedzenia!
Sam pobyt w szpitalu obfitował w niespodzianki:
W 1 dzień na obiad dostałam obcego-według rozpiski udziec z indyka :-/ z ziemniakami, marchewką i zupką
ZdjęcieZdjęcie
Na kolację było już lepiej-mielonka tyrolska i glut dżemowy.
ZdjęcieZdjęcie
2 dnia nie jadłam nic
3 dnia dostałam dopiero kolację-lekką zupkę rosołkową z kaszą manną.
4 dnia jak przynieśli śniadanie byłam baaardzo szczęśliwa!
Zupka mleczna z kasżą jęczmienną. Bułka pszenna, wędlina, kawa zbożowa. smakowało to wszystko razy 5 🙂
ZdjęcieZdjęcie

W między czasie dowiedziałam się, że Radusia wysypała ospa, a Kasia kaszle z oskrzeli. A takie dzieła dla mnie zrobiły.
Także wróciłam do domku wylegiwać się z chorymi dziećmi.

ZdjęcieZdjęcie
No i teraz najważniejsze!
Nie mam woreczka-rolę gromadzenia żółci przejął przewód pokarmowy.
Aby wszystko grało i współpracowało konieczna jest dieta-czas dla organizmu dla oswojenia sytuacji. Dieta wątrobowa.
Kartka A4 dwustronnie zapisana to moja biblia na minimum 6 tygodni. Ja postanowiłam ścisłą dietę trzymać do końca marca-dla bezpieczeństwa. Potem zaczną wprowadzać powoli dodatkowe rzeczy.
Co mi wolno jeść, a czego nie? W skrócie: nie mogę nic smażonego, tłustego, nie można: masła, serów, czekolady, słodyczy, wieprzowiny, ryb morskich, wielu warzyw, surowych owoców, kawy, ciemnych mąk i pieczywa, tylko pszenne…
Oswajam lwa w sobie i jem to co mi wolno-mam już kilka pomysłów na fajne jedzenie dostosowane do moich potrzeb.
Także zakładam dział Dieta bez woreczka i tak znajdziecie wszystko co możne w tym czasie jeść-przetestowane na sobie.
Dodajcie mi sił, bo życie bez czekolady jest trudne!!

Krakersy na zielono


Czy zawsze trzeba dużo kombinować?
Czasem warto pójść na łatwiznę i prostymi metodami przygotować pyszną przekąskę.
A jak?
Proszę bardzo
Zdjęcie
Szykujemy pastę Guacamole, przepis macie TU
Kupujemy dużą paczkę prostokątnych Krakersów-najlepiej cebulkowe.
Dla mnie najlepsze ma Lajkonik.
Na każdy prostokąt nakładamy pastę avocado i podgryzamy!
Proste? Proste! A jakie dobre 🙂

Roladki drobiowe z serem

To jest coś, co uwielbiają moje dzieci.
No my, dorośli także, wiadomo 🙂
Pyszne, soczyste roladki z ciągnącym się serem w chrupiącej otoczce.

Co nam trzeba?
Na 4-5 roladek
1 duża pierś z kurczaka
około 100g sera żółtego w kawałku
Przyprawa do kurczaka złocista Kamis
bułka tarta do panierki
1 jajko+ szczypta soli
Olej winogronowy lub rzepakowy jak brak

Robimy!
Pierś myjemy i kroimy na 4-5 płatów-przez woreczek rozbijamy tłuczkiem na dość cienko.
Nacieramy przyprawą.
Jajko rozbijamy i bełtamy ze szczyptą soli
Na każdy płat mięsa kładziemy spory pasek żółtego sera (ja 100g dziele na 5 po 20g)
Zwijamy w roladkę, obtaczamy w jajku i bułce i smażymy na rozgrzanym oleju na złoto.
Obracamy podczas smażenia, aby z każdej strony było dobre.
Smacznego!

Gwiazdy kochają Mama Mio

Ostatnią rzeczą, która Wam opiszę spośród prezentów na Mikołajkowym spotkaniu blogujących mam w Giżycku jest upominek od Revitalash -jak szukacie wzmocnienia dla rzęs to zerknijcie tam1
Otóż sklep podarował nam kosmetyk i próbki firmy Mama Mio-otóż są to kosmetyki pielęgnacyjne, także dla kobiet w ciąży!
http://www.luxlux.pl/artykul/kosmetyki-dla-kobiet-w-ciazy-mama-mio-10210
Główną zaletą produktów Mama Mio jest aktywne działanie na skórę w trakcie ciąży, a przy tym ochrona najbardziej estetycznych z punktu widzenia kobiet partii ciała. Zawarte w kosmetykach kwasy Omega 3, 6 i 9 zapewniają głębokie nawilżenie, elastyczność oraz jędrność skóry. Zapobiegają utracie sprężystości skóry na brzuchu i rozstępom. Koenzym Q10 oraz witamina E stanowią barierę ochronną przed wolnymi rodnikami i gwarantują długowieczność, a rumianek ma działanie przeciwzapalne. W olejku do masażu Mama Mio znajduje się roślinny olej jojoba i witaminy A, E i F, które spowalniają proces starzenia skóry i działają immunostymulująco.

Oto moje upominki:


Saszetki z masłem do pielęgnacji skóry brzucha i żelem orzeźwiającym dla aktywnych mięśni:
Workout Wonder:
Niezwykła motywacja dla mięśni w postaci żelu Workout Wonder daje mięśniom natychmiastoweuczucie chłodu, orzeźwia, poprawia krążenie, zmniejsza ból i stany zapalne oraz przyspieszaregenerację mięśni.

Jak działa?

  • odżywia, chłodzi i regeneruje mięśnie
  • zmniejsza napięcie i ból
  • niweluje stany zapalne

The Tummy Rub Butter krem uelastyczniający skórę brzucha bogaty w Omega
Idealny dla kobiet w ciąży

Jak działa?

  • zwiększa sprężystość i elastyczność skóry, chroniąc ją przed powstaniem rozstępów
  • głęboko nawilża i odżywia odnawiającą się skórę
  • łagodzi podrażnienia i swędzenie skóry brzucha

    Olejek do ciała-zwiększający sprężystość i młodość skóry.
    Odżywczy i ujędrniający olejek do ciała
    Jak działa?
  • olejek ze Słodkich Migdałów Łagodzi i chroni
  • ma wspaniałe właściwości lecznicze i nawilżające
  • odżywia, wzmacnia, nawilża i poprawia elastyczność skóry

Jest to bardzo drogi olejek-cena waha się do 150zł za 120ml.


Lustereczko zagościło w mojej torebce
Plus notesik z długopisem.
Moja opinia.
Olejek spróbowałam dopiero raz-aby sprawdzić zapach i konsystencję. Zapach lekki-olejkowy. Wchłania się niesamowicie jak na olejek, a skóra jest bajecznie gładka. Napięta i nie jest wcale tłusta. Z przyjemnością będę go używać -czeka na swoją kolej. Cena jest wysoka. Nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus-ja zapewne też nie. Ale od czego są Mikołajki? 😉
Saszetek jeszcze nie wypróbowałam. ciekawi mnie zwłaszcza żel na mięśnie.
Kobiety w ciąży potrafią wydawać  fortunę na różne kosmetyki-ujędrniające, na rozstępy itp.
Te kosmetyki są z najwyższej półki-czasem warto zainwestować przez 9 miesięcy, aby dalej cieszyć się gładką i jędrną skórą.
Lista gwiazd, które je stosują jest długa.
To dobra rekomendacja. skoro stosują kremy za 100-200 zł, a nie za 1000 czy więcej.
Osobiście-gdyby było mnie stać-nie wahałabym się i sięgałabym po takiego typu kosmetyki.
wszystkie produkty i ceny znajdziecie tutaj TU

Frupp-no to batonika chrup!


Znacie takie batoniki?
Ja nie znałam, póki nie dostałam takiego pudełeczka.
Zdjęcie
A w nim:
Zdjęcie

Batoniki Frupp o różnych smakach: wiśnia, malina i truskawka.
A co to za batoniki?
Już Wam mówię-jak donosi producent:
Batonik liofilizowany ze świeżych owoców:
Bez dodatku: konserwantów, tłuszczu i soli!
Maksimum smaku – minimum kalorii
Owocowy, smaczny i zdrowy
Świeże owoce i wyłącznie naturalne składniki
Baton wiśniowy zawiera aż 6% błonnika.35kcal
Baton malinowy zawiera aż 15 % błonnika.37kcal
Baton truskawkowy zawiera aż 8% błonnika.37kcal
Do produkcji batoników Frupp nie używa się żelatyny jako środka zagęszczającego jak w wielu powszechnie dostępnych produktach, stosuje się natomiast naturalną pektynę owocową

ZdjęcieZdjęcie
ZdjęcieZdjęcie
Moja opinia:
Spróbowaliśmy wszystkich smaków-są one brzeczywiście naturalne i pachną owocami.
Jednakże konsystencja ich jest trudna do przełknięcia.
Pierwotnie bardzo się ucieszyłam, ze istnieje taki produkt.
Ale pół batona mi wystarczyło-zapchałam się-są bardzo suche.
Radek nie tknął wcale-Kasia wzięła gryza i poleciała popić bo ją zakleiło.
Dzieciom więc trudno przełknąć taki smak.
Na pewno znajdą się fani takiej słodkości. Ja jednak chyba zajadać będę sporadycznie .