Czerwone korale, czerwonej jarzębiny…czerwona wit. C


Pasją do zbierania jarzębiny zaraził mnie mój tata.
Zbieram od ubiegłego roku.
Jesienią, gdy na drzewach wiszą piękne, dorodne i czerwone grona, zrywam je.
Po co się je zrywa? Wytłumaczył mi tata, jest bardzo zdrowa! Nauczył mnie jak zbierać.
Ja zbieram i przemrażam sama, nie czekam na przymrozki.
Ale…przytoczę Wam szerzej
Jak donosi http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/jarzebina-wlasciwosci-zdrowotne-przetwory-z-jarzebiny_37242.html

Zbiór owoców jarzębiny przeprowadza się, kiedy zaczynają one dojrzewać i uzyskują czerwoną barwę- świeże owoce należy przetrzymać przez 1–2 dni w zamrażalniku lub zbierać je dopiero po jesiennych przymrozkach – mają wtedy łagodniejszy smak i są mniej gorzkie- zawierają sorbinę, która w nadmiarze jest trująca. Ścina się całe baldachy, a owoce oddziela się już po ususzeniu. Na przetwory – galaretki, dżemy – Zawierają za to mnóstwo witaminy C, więc mogą być bardzo smacznym uzupełnieniem kuracji antyprzeziębieniowych.

Jarzębina leczy i wzmacnia

Owoce jarzębiny wchodzą w skład wielu mieszanek ziołowych. Najpopularniejsze są te o działaniu przeczyszczającym, moczopędnym i przeciwzapalnym. Pomagają one przy zaburzeniach jelitowych (zaparciach, skłonności do wzdęć), dolegliwościach nerek i pęcherza, regulują przemianę materii. Owoce są również składnikiem preparatów wzmacniających i witaminowych, stosowanych przy zakażeniach bakteryjnych, zapobiegawczo przeciw grypie i przeziębieniu, a także zalecanych rekonwalescentom.

Wartości odżywcze jarzębiny

Owoce jarzębu, znanego, powszechnie rosnącego u nas drzewa, są ozdobą jesiennego krajobrazu. Koralowe, kuliste owoce to doskonałe źródło witaminy C (35–45 mg w 100 g, czyli mniej więcej tyle, co w cytrusach) i beta-karotenu. Zawierają też witaminy z grupy B, PP i K, potas, sód, magnez i miedź. Mają też kwasy organiczne, antocyjany, flawonoidy, garbniki, pektyny i cukry

Jak robię ja???
Zbieram reklamówkę jarzębiny, z dala od ulic i ruchliwych miejsc. Zbieram zdrowe, czerwone kulki. Wkładam na 2 doby do zamrażarki
Susze na szuszarce do warzyw. Ususzone oczyszczam z szypułek i gałązek.
Dodaje jesienią/zimą do herbaty i popijam na zdrowie.
Wam tez polecam!
Zdjęcie

OsmozaCare- magiczne patyczki i pianki

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o produktach, które umilają życie.
Firma OsmozaCare. Można ją znaleźć także na facebooku: https://www.facebook.com/OsmozaCare
Firma ta zajmuje się produkcją i sprzedażą  produktów prostych w użyciu, antybakteryjnych i niezawodnych.
Stosują świetną technologię Clik&Go: http://www.osmozacare.pl/onas/technologia-clicgo

Czytaj dalej „OsmozaCare- magiczne patyczki i pianki”

Sałatka makaronowo-brokułowa

Szybka propozycja na smaczną i pożywną sałatkę.
Brokuł jest bardzo zdrowy i warto go jeść w każdej postaci.
Jak donosi http://zdrowie.wp.pl/zdrowie/metody-naturalne/art230,brokuly-i-ich-wartosci-odzywcze.html

Brokuły to cenne źródło witaminy C – zaledwie 200 g warzyw całkowicie pokrywa dzienne zapotrzebowanie człowieka na tę witaminę. Roślina ta jest zasobna także w sole mineralne, takie jak wapń, fosfor, żelazo, siarka i potas oraz witaminy (między innymi A, B1, B2, PP). Jest bogata w magnez, niezbędny między innymi do prawidłowego funkcjonowania serca i przewodzenia impulsów nerwowych.
Brokuły zawierają również selen, który pozwala się ustrzec raka prostaty, oraz sulforafan, który z kolei walczy z bakteriami odpowiedzialnymi za rozwój wrzodów i raka żołądka, a także korzystnie wpływa na oczy, gdyż neutralizuje szkodliwe skutki promieniowania ultrafioletowego.
Warzywo to ma również właściwości terapeutyczne w przypadku anemii (dotyczy to zwłaszcza dzieci i ciężarnych kobiet) oraz hamuje uszkodzenie rdzenia pacierzowego.
Brokuły są niskokaloryczne, a ponadto zawierają dużo błonnika pokarmowego – są polecane szczególnie osobom dbającym o linię i odchudzającym się.
Najwięcej wartości odżywczych mają warzywa w stanie surowym, dlatego trzeba je przechowywać w chłodziarce, aby nie zwiędły i nie straciły chlorofilu.
Wiele osób unika brokułów ze względu na specyficzny zapach pojawiający się podczas ich gotowania, ale wystarczy dodać do wody kilka łyżek mleka lub skórkę od chleba i „zapaszek” szybko się ulotni

Zatem do dzieła!
Co nam trzeba?
200g makaronu np. kolanka
1 brokuł
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka majonezu
sól, pieprz
puszka tuńczyka w sosie własnym
mała cebula

Robimy!
Brokuł gotujemy w lekko osolonej wodzie/lub przyrządzamy na parze.
Ugotowany dzielimy na drobne cząstki.
Makaron gotujemy al’ dente.
Do miski wrzucamy brokuł, makaron, rozdrobnionego tuńczyka, drobno posiekaną cebulkę.
Doprawiamy solą i pieprzem.
Jogurt naturalny mieszamy z majonezem i takim sosem zalewamy sałatkę. Mieszamy do połączenia składników.
Można podać posypaną natką pietruszki!

Smacznego

Po operacji-wizyta po miesiącu-chwila prawdy

W dniu wczorajszym odwiedziłam Kajetany-ponownie. Na godz. 10.20 miałam wyznaczona wizytę.
Pod drzwiami gabinetu stawiłam się punkt 10 i od razu zostałam przyjęta.
Pan Doktor wypytał się mnie jak się czuje, czy zauważyłam poprawę itp.
Powiedziałam uczciwie, że niewielką. Lepiej słysze przez telefon i słyszę budzik. Często zatyka mi się ucho. Jak kichnę czy dmuchnę to robi mi się głośniej, ale na minutę czy dwie.
Zajrzał do ucha- stwierdził, że wszystko świetnie wygojone.
Wysłał mnie na badania tonalne z maskowaniem. Czekałam na nie godzinę.
Puszczali mi tych dźwięków z szumami i bez no i audiogramy wyszły takie same jak przed operacją.
Praktycznie jakby jej nie było!!!
Jak z wynikami stałam z powrotem do Doktora ściskało mi gardło…
Zostałam zapisana na reoperację do Profesora Skarżyńskiego.
Będziemy szukać innego wyjścia
Kiedy? Jeszcze nie wiem.
O godzinie 12 wyjechaliśmy do domu w smutku.
Muszę jeszcze walczyć.
Może tym razem się uda?
Muszę wierzyć…
U góry moje audiogramy

Pulpety drobiowe z koperkiem w ziemniaczanym gniazdku

Pulpety to jedno z ulubionych dań moich szkrabów.  Robię różne, ale te drobiowe mają nr 1.
Miękkie, pachnące, bardzo smaczne i obowiązkowo z duża porcją sosu znikają z talerzy.

Co nam trzeba?
500g mięsa mielonego drobiowego (u mnie z udek- wtedy mięso jest soczyste, z piersi jest suche)
3 łyżki bułki tartej
3 łyżki otrębów pszennych
pęczek świeżego koperku
1 jajko
przyprawy: sól, pieprz czarny, pieprz ziołowy,papryka słodka
1kg ziemniaków
2 łyżki śmietany/jogurtu naturalnego
Do zagęszczenia sosu:
jogurt naturalny/śmietana (jak kto woli) 2 czubate łyżki
łyżka czubata mąki
słoik taki 200g
Robimy!!!

Do miski wrzucamy mięso, wsypujemy bułkę tartą, otręby, wbijamy jajko i ugniatamy wszystko na jednolita masę.
Doprawiamy solą, pieprzem czarnym  i delikatnie papryką-do smaku.
W szerokim garnuszku (ja używam takiej a’la patelni) gotujemy wodę (tak około 0,5l)
Do gotującej się wody wrzucamy uformowane kuleczki z mięsa.
Pulpeciki mają być w ponad połowie zanurzone w wodzie-jak jest mało-dolewamy!
Posypujemy posiekanym koperkiem.
Dusimy od czasu do czasu przewracając kulki około 15-20 min.
Powstały sos przyprawiamy: solimy, pieprzymy ziołowym i podkręcamy smak szczypta papryki.
W międzyczasie gotujemy ziemniaki w osolonej wodzie.
Zdjęcie
Zagęszczamy sos: do  połowy słoiczka wlewamy sos, w którym gotowały się pulpeciki, dodajmy 2 łyżki zimnej wody, wsypujemy mąkę i wlewamy śmietanę/ jogurt naturalny.
Zakręcamy i potrząsamy do jednolitej masy- jak za gęste-dolewamy wody.
Taki zagęszczacz wlewamy do pulpetów i jeszcze 2 min podgrzewamy.

Ziemniaki tłuczemy na gładką masę dodając 2 łyżki śmietany/jogurtu.
Na talerzu formujemy gniazdka i na środek kładziemy pulpeta polewając dobrze sosem!
Polecam z duszoną marchewką lub buraczkami.
Zdjęcie