Woreczek żółciowy-czyli usunięcie i co jeść jak go nie ma

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Filament.io 0 Flares ×


Na początek parę słów mądrości z poradnikzdrowie.pl:
Pęcherzyk żółciowy, popularnie nazywany woreczkiem żółciowym, stanowi swego rodzaju magazyn żółci wytwarzanej przez wątrobę i potrzebnej do metabolizowania tłuszczów. Podczas procesów trawiennych jest ona na bieżąco transportowana drogami żółciowymi do dwunastnicy. U niektórych osób, nie wiadomo dokładnie z jakiej przyczyny, w pęcherzyku wytrącają się kryształki cholesterolu i soli żółciowych, które zbijają się w grudki, tworząc złogi żółciowe, tzw. kamienie.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/woreczek-zolciowy-dlaczego-powstaja-kamienie-objawy-leczenie-kamicy_37402.html

Moja przygoda z woreczkiem zaczęła się jesienią 2011 roku. Po dłuższej walce z bolesnym brzuchem dostałam skierowanie na USG. Przy okazji którego dowiedziałam się, iż jestem posiadaczką kamyka 12mm. Przyczyna moich dolegliwości leżała jednak gdzie indziej (dziś myślę czy aby na pewno? ), więc nie myśląc o kamyku za wiele, sprawa przycichła.
Aż do lipca 2014, gdzie przez 3h walczyłam z bólem brzucha, pleców, siedząc, leżąc, stojąc czy chodząc. Atak kolki.
Kolejne USG wykazało, że kamyk dorósł do rangi kamienia i już ma 2cm średnicy. I zaczęła się moja bolączka. atak się nie powtórzył, jednakże dzień w dzień odczuwałam jego obecność w formie wydęcia, nudności, pobolewania itp.
Postanowiłam działać, gdyż wolałam załatwić to raz na zawsze, zanim to załatwi mnie.
Najbliżej mi do Giżycka, ale z terminami nie mogliśmy się dopasować, więc zaplanowałam sobie termin na ferie.
Aby było jeszcze lepiej-w Inowrocławiu u rodziców, aby dzieci miały ferie i dziadków.
A ja opiekę nad dziećmi i spokojną głowę 🙂
Przy pomocy osobistego Aniołka 😉  moje plany zostały wcielone w życie.
I tak oto w sobotę przybyłam z dziećmi do rodziców i 26 stycznia o 7 rano zameldowałam się w Szpitalu w Inowrocławiu.
Przyjęcie i otrzymanie łóżka trwało 3h ( w tym czasie poza papierologią miałam tylko pobraną krew-4 próbówki! ).
Trafiłam na 4 osobową salę. Do końca dnia miałam jeszcze RTG płuc, EKG serca, spotkanie z anestezjologiem oraz wizytę lekarza, który miał mnie operować. Zbadał ogólnie i zapoznał mnie z możliwościami ryzyka i powikłań operacji. Podpisałam papier, że się zgadzam i już!
We wtorek odbyła się operacja. Rano dostałam piżamkę szpitalną (takie 2 kawałki materiału i sznureczki 🙂 ), przed samą godziną zero-koło 11 dostałam „głupiego Jasia -czyli pigułkę, która sprawia, że świat jest wesoły.
Wywieźli mnie łóżkiem na blok, pamiętam wszystko-panów i panie w zielonych kitlach, jak myli rączki, jak zakładali wenflon, jak założyli mi maskę i kazali oddychać. No i film się urwał -jak to po narkozie.
Operował mnie Doktor Lewicki- Fantastyczny lekarz!
Ogromna wiedza, doświadczenie i życzliwość dla pacjenta.
Po godzinie wróciłam do życia-była 12…Koszmar! Narkoza tak mi dała popalić,że do końca dnia, noc i następny dzień można wykreślić z życiorysu. Po przebudzeniu pół godziny widziałam podwójnie i łzy mi leciały (Czort wie dlaczego!), potem nie mogłam oddychać- podłączyli mi tlen, a potem zaczęły się wymioty i tak trwały 24h. Bezsenność, wyczerpanie, osłabienie. Sam ból po wycięciu nie jest straszny. Chociaż ładowali we mnie kroplówkę za kroplówką, więc kto wie?
Na pamiątkę miałam 3 opatrunki i dren z woreczkiem, który usunięto następnego dnia.
Zdjęcie
Operowano mnie laparoskopowo-jedno cięcie przy pępku, jedno cięcie w miejscu gdzie woreczek i jedna dziurka po drenie z boku brzucha. Pikuś.
Woreczka nie ma, kamienia nie ma.
4 dnia pobytu wyszłam do domu-po obchodzie lekarzy i zmianie opatrunku. Na drogę zabrałam zapalenie żył po wenflonie.
Zdjęcie
Zwolnienie łącznie z pobytem w szpitalu 3 tygodnie.
Minął tydzień-za 2 dni idę na zdjęcie szwów. Zaczęłam w końcu spać i nabierać sił.
Brzuch ogólnie nie boli-lekko ciągną szwy. Ale uważam, nie dźwigam, nie wysilam się. W środku jest rana i trzeba o tym pamiętać.

Wróćmy teraz do jedzenia!
Sam pobyt w szpitalu obfitował w niespodzianki:
W 1 dzień na obiad dostałam obcego-według rozpiski udziec z indyka :-/ z ziemniakami, marchewką i zupką
ZdjęcieZdjęcie
Na kolację było już lepiej-mielonka tyrolska i glut dżemowy.
ZdjęcieZdjęcie
2 dnia nie jadłam nic
3 dnia dostałam dopiero kolację-lekką zupkę rosołkową z kaszą manną.
4 dnia jak przynieśli śniadanie byłam baaardzo szczęśliwa!
Zupka mleczna z kasżą jęczmienną. Bułka pszenna, wędlina, kawa zbożowa. smakowało to wszystko razy 5 🙂
ZdjęcieZdjęcie

W między czasie dowiedziałam się, że Radusia wysypała ospa, a Kasia kaszle z oskrzeli. A takie dzieła dla mnie zrobiły.
Także wróciłam do domku wylegiwać się z chorymi dziećmi.

ZdjęcieZdjęcie
No i teraz najważniejsze!
Nie mam woreczka-rolę gromadzenia żółci przejął przewód pokarmowy.
Aby wszystko grało i współpracowało konieczna jest dieta-czas dla organizmu dla oswojenia sytuacji. Dieta wątrobowa.
Kartka A4 dwustronnie zapisana to moja biblia na minimum 6 tygodni. Ja postanowiłam ścisłą dietę trzymać do końca marca-dla bezpieczeństwa. Potem zaczną wprowadzać powoli dodatkowe rzeczy.
Co mi wolno jeść, a czego nie? W skrócie: nie mogę nic smażonego, tłustego, nie można: masła, serów, czekolady, słodyczy, wieprzowiny, ryb morskich, wielu warzyw, surowych owoców, kawy, ciemnych mąk i pieczywa, tylko pszenne…
Oswajam lwa w sobie i jem to co mi wolno-mam już kilka pomysłów na fajne jedzenie dostosowane do moich potrzeb.
Także zakładam dział Dieta bez woreczka i tak znajdziecie wszystko co możne w tym czasie jeść-przetestowane na sobie.
Dodajcie mi sił, bo życie bez czekolady jest trudne!!

Print Friendly, PDF & Email
0Shares

28 odpowiedzi do “Woreczek żółciowy-czyli usunięcie i co jeść jak go nie ma”

  1. Wiem, co czujesz. Przechodziłam to 2 lata temu. Atak kolki, to ból niesamowity. Co do jedzenia po zabiegu, u mnie była dieta płynna. Tylko papier z wodą.. 😛 Tzn jakiś kleik, czy coś. Po około miesiącu zaczęłam jeść już coś więcej niż na tej kartce :). A po 2/3 czekolada też się znalazła :), ale bałam się jak cholera. Cóż, musisz przetrwać. Mi ataki kolki i pobyt w szpitalu zabrało parę ładnych kg, które niestety już wróciły.. 🙁

    Pozdrawiam 🙂

    1. 🙂 no mam zamiar trzymać się diety 2 miesiące i powoli wprowadzać. Jak dobrze przetrwam to potem podobno mogę jeść normalnie. Pozdrawiam również!!!

  2. Witam, co prawda sama nie przechodziłam operacji, ale kilka dni po Tobie przechodził ją mój Małż. Więc teraz jestem na etapie wymyślania dań. Małżu jest fanem mleka, więc dostaje to co może mlecznego lub na mleku (np. kleik, kaszka manna). Kupuje też deserki dla dzieci. Rozpiskę co do diety dostaliśmy trochę inną – masło może w małych ilościach, ze słodkości miód i dżem, a surowe warzywa i owoce to co prawda nie wszystkie, ale po pierwszym tygodniu nawet wskazane (jak wczoraj dostał pół banana to cieszył się jak dziecko).
    Co do obiadów, na razie na etapie zup: brak, ziemniak i pierś z kurczaka, lub sama pierś pieczona w rękawie bez dodatku tłuszczy. Mam też w zanadrzu puree z dyni i kilka przepisów.
    Ale chętnie poznam też twoje pomysły, bo ja momentami załamuje ręce przy gotowaniu.
    Życzę zdrowia

    1. jest masło w małych ilościach-ale wolę odpuścić niż trochę. Kupiłam Naturima-z oleju rzepakowego. Mogę także miód i dżem. Mamy pewnie podobne zalecenia-nie pisałam szczegółowo. Wrzucę na dniach tabelę. Wymyślam, więc może i Tobie się przyda. Bo ja gotowanej piersi też chwilowo na kilka dni mam dość 😀 Pozdrawiam Was mocno!

      1. Naturima – to utwardzony olej roślinny, to już chyba lepiej masło.
        Wczoraj próbowaliśmy pomidory nadziewane ryżem, kurczakiem i papryką (+ dodatki). Do zjedzenia, ale bez zachwytów.

        1. Ale z oleju rzepakowego. Masło mogę w ograniczonych ilościach. Wskazane masła roślinne…Dobrze się czuje po nim…zresztą używam go malutko. A danie ode mnie? chyba nie, bo nie kojarze? Papryka nie jest wskazana chyba

  3. Witam, ja mam też kamień 14 mm.
    Najpierw stosowałam przeczyszczenie ziołami u znanej zielarki z Leszna p. Ratajczak (której dziadek był znanym lekarzem i stworzył lek na kamice woreczka, nerek i wątroby oraz inne dolegliwości).
    tel. 505570422.
    Oczyściłam wątrobę i żyły.
    Znajomy też ma tzn kamień 3 cm, stosuje dietę ścisłą od kilkunastu lat. Tzn nic smażonego, gotuje mięso bądź na parze, owoce i warzywa nie na surowo tylko duszone we własnym sosie. Nic ostrego i pikantnego, ciasto kremowe, słodycze unikać jak ognia. Działa. Bóle ustąpiły. Póki dieta póty będzie dobrze, a planuje cały czas.

    1. 3cm to spory kamień. Ja podjęłam decyzję o usunięciu ponieważ mam jeszcze inne problemy zdrowotne i to im musze poświęcić jeszcze sporo mojego czasu. Dietę mam zamiar trzymać już zawsze, z pewnymi przyjemnościami od czasu do czasu 🙂 Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia

  4. O jak fajnie,że trafiłam na Twojego bloga 🙂 dziś minęła mi trzecia doba po usunięciu woreczka i szału dostaję, co mogę jeść, a czego nie…najbardziej brakuje mi surowych warzyw, ogórków, pomidorów (chociaż na niektórych stronach piszą że można…). A wogóle to panicznie boję się, żeby mi się rany nie paprały, bo się oczywiście nasłuchałam historii… Mam 3 ze szwami i jedną dziurkę po drenie. Tobie dobrze się ranki goiły?

    1. Witaj! U mnie znajdziesz wszystko co można jeść a czego nie i przykłady potraw-które wciąż dokładam. Pomidory jadłam od początku-bez skórki, szpinak, sałatę, buraczki. Trzymałam się restrykcyjnie co do kropki i mijają 3 miesiące i powoli już jem większość produktów np. majonez, groszek, tuńczyka i nic mi nie jest! Jeszcze nie ruszyłam czosnku, cebuli i smażonego mięsa. Ranki się pięknie pogoiły. Myłam delikatnie woda z mydłem i smarowałam kremem silikonowym na blizny. W razie pytań-pisz śmiało!

  5. Długo szukałem i w końcu znalazłem coś konkretnego. Sam jestem dopiero tydzien po zabiegu, ale już mnie nerwy łapią nad monotonią diety. Dziękuję za pomysły 🙂

    1. Witaj. Ciesze się, ze mogłam pomóc. Zapewniam cie, że jeszcze pojawią się tu przepisy lekkie, na dietę wątrobową.
      Pozdrawiam i zdrówka życzę

  6. Witam. W poniedziałek usunięto mi laparoskopowo woreczek i jego zawartość, czyli 17 (tak, siedemnaście) kamyków.
    Jest szósta doba po operacji i tak sobie czytam… Jak widzę zdjęcia posiłków ze szpitala to nie chce mi się wierzyć. Przyjęto mnie w niedzielę. Tego dnia dostałam tylko o 13:00 zupę grysikowa i to był mój ostatni posiłek. Do wieczora mogłam jeszcze pić. A potem zabrano mi także i wodę.
    W poniedziałek zabieg zero jedzenia i picia.
    We wtorek 1 dobę po, zero jedzenia i odrobina wody.
    W środę 2 dobę po, dopiero kleik i woda no i wypad do domu. Więc Twoje jedzonko to jakiś obłęd 🙂
    3, 4, 5 dobę po, przetrzymałam na zupie mlecznej z grysikiem, rosołku z grysikiem i budyniu. A dziś było święto.. ziemniaczek ubity puree i kawałeczek gotowanej piersi.. yupiii 🙂 oby dalej było już tylko lepiej…
    P.S. Z czystej ciekawości, czy na drogę do domu dostałyście przepisane zastrzyki z heparyny przeciwzakrzepowe w brzuch? Pytam bo przy skręceniu kostki dostałam takich 20, a po operacji, 4 dziurach, drenach i innych świństwach nie 🙂

    1. to i tak dobrze.ja miau dniach okazało sie ze małam 17 marca ale poszlo nie tak i musieli klascznie po kilku dniach okazało sie ze mam przetoke dwunastnicy i przez 5 tygodni tylko troche wody i do zyły głównej .2 maja do domu ale musze co dzień na opatrunek jechadz

  7. Ja zostalem przyjety w sobote 14 stycznia w nocy z ostrego dyzuru tak mnie bolalo od trzech dni ze nie szlo wytrzymac z bolu i po badaniu okazalo sie ze to kamloty ladnie wychodowane i niedziele operacje mialem o11 dwie godziny mnie operowali i w czwartek puscili

  8. Ja mialem usuwane kamienie w czwartek czyli prawie tydzien temu.Sam nie wiem co jesc.Jem wszystko co mam napisane na kartce.Mimo to lekkie bole mam

  9. Czy pijecie kawe??Rozne sa opinie.Na kartce mam napisane ze moge slaba ziarnista.Slyszalem tez ze wsyrzymac sie na jakis czad

    1. Jacku. Ja nie piłam przez 2 miesiące. Piłam inkę. Jadłam tylko to co miałam zalecane. Przeczekałam ten czas, zaczęłam potem wprowadzać więcej i dziś jem normalnie wszystko. Pilnuje się tylko z kapuchą, groszkiem i innymi strączkowymi. Nie szaleje.

  10. Witajcie! Dwukrotnie przeniosłem termin operacji, by 14 listopada ostatecznie iść pod nóż. 3 miesiące wcześniej byłem na diecie redukcyjnej. Schudłam 26kg. W szpitalu „zupka” w postaci żółtawego płynu z czterema kawałkami marchewki… Po powrocie do domu przez 3 tygodnie dieta z kartki, a teraz wdrażamy moją dietę sprzed szpitala. Jest ok. Żadnych dolegliwości. Wróciłem do pracy po miesiącu. Dzisiaj wigilia i kłopot, bo nie wiem, czy mogę jeść makulki (makaron z makiem)… zjadłem trochę ryby, odrobinę kapusty z grzybami, trochę barszczu… Jak żyć? 😉 Wesołych świąt Bożego Narodzenia! 😀

    1. Witaj. Dopiero odczytałam. myślę, że chyba wszystko dobrze było, co? Odrobinka smaków nie powinna zaszkodzić. Wszak, wszystko z umiarem po tak krótkim czasie. Wszystkiego dobrego!!

Odpowiedz na „~gosiaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *