Implant Codacs- nowe życie lewego ucha.

Robię, jadę, dam radę.
Nie, nie będę robić, jest czas.
Dobra, nie ma innej opcji, robię!
A może się jeszcze wstrzymam?
No żesz jasna cholera, weź się w garść i jedziesz z tym!
A może jakoś wytrzymam jeszcze rok, dwa?
Albo teraz albo wcale! Zamykamy ten teatrzyk w tym roku!
Ehhh, ale to wszystko jest trudne…

Tak wyglądała u mnie w głowie konwersacja samej ze sobą
(i z bliskimi mi osobami) w końcówce listopada ubiegłego roku
Czytając mój poprzedni wpis wiecie, iż dostałam propozycje ratowania ucha lewego… implantu.
Decyzja była trudna.
Chyba jedna z trudniejszych w moim życiu… jak nie naj!
Znosząc trudy po operacji prawego ucha, przeżywałam istny chaos
w głowie i sercu podejmując decyzję,  a moja rodzina,
najbliżsi razem ze mną…. strach, obawa, milion myśli…
w końcu postanowiłam, że jadę!
Niech się dzieje… wytrzymam i to.

Rzeczywistość lekko przerosła moje myśli.
To była lekcja, której się nie zapomina.
No, ale po kolei…

Czytaj dalej Implant Codacs- nowe życie lewego ucha.

Trzecia operacja-Rewizja po stapedotomii

Kajetany.
Miejsce do którego wiem, że musze jeździć,
chociaż banana na twarzy z tego tytułu nie mam.
Bo jak go mieć, gdy wiąże się to zawsze z tym,
że no niestety prawie nie słyszę. No, ale cóż…
Po dwóch nieudanych operacjach (druga)
(czytaj: nic a nic lepiej nie usłyszałam)
i wizycie u profesora Skarżyńskiego nadszedł dzień kolejnej operacji.
W planach attykotomia z restapedotomią-
tak dzierżyłam w dłoni skierowanie od profesora.

Czytaj dalej Trzecia operacja-Rewizja po stapedotomii

Tybetańska nalewka czosnkowa

 

Słyszałam o tej nalewce już dawno. Jednak zwlekałam z jej zrobieniem, bo stosowanie wymaga systematyczności.
Ostatnio trudno mi było o nią, ale zmobilizowałam się, zrobiłam i przeszłam kurację.
Co to w ogóle jest?
Otóż:
Oczyszcza ona organizm z odkładającego się tłuszczu, wypłukuje nierozpuszczony wapń, gwałtownie poprawia przemianę materii, oczyszcza naczynia krwionośne,  zapobiega zawałowi serca i miażdżycy oraz paraliżowi, tworzeniu się nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia wzrok, odmładza i bardzo wzmacnia organizm. Polecana zwłaszcza osobom, które mają wysoki cholesterol.

Przygotowanie nie jest trudne.
Co do osobistych odczuć: na pewno uregulowało mi przemianę materii. Co do wewnętrznej poprawy naczyń itp. to nie mogę powiedzieć, gdyż nie mam jak. Ale wierzę, ze mój organizm na tym tylko zyskał.

Kurację można przeprowadzać raz w roku.

Co nam trzeba?

350g czosnku – koniecznie Polskiego!
200 ml spirytusu.

 

Sposób przygotowania:

Obieramy czosnek z łusek i ścieramy lub zgniatamy go na miazgę.
Wrzucamy go do słoika czy szklanej butelki i zalewamy spirytusem.
Zakręcamy i odstawiamy na 10 dni w ciemne miejsce.
Po 10 dniach przelewamy naszą nalewkę do innego słoika, najlepiej przez gazę i odstawiamy jeszcze na 4 dni.
Łącznie 14 dni- nalewka gotowa jest do spożycia

Jak ją dawkować?
Są dwie opcje. Ja stosowałam pierwszą
Pierwsza mówi, aby spożywać po 1 kropli z rana, 2 w południe, a 3 wieczorem.
Każdego następnego dnia zwiększamy ilość kropel o 1, czyli rano 2, w południe 3, wieczorem 4.
Dawkowanie zwiększamy, aż osiągniemy pułap 25 kropli.
Każdą dawkę spożywałam z 50 g jogurtu naturalnego lub kefiru
Następnie „schodzimy” do 1 kropli.

 

Drugi sposób ze strony prof. Tombka:
1 dnia 2 x 4 krople
2 dnia 2 x 6 kropli
3 dnia 2 x 10 kropli
4 dnia 2 x 15 kropli
5 dnia 2 x 20 kropli
6 dnia 2 x 25 kropli
7 dnia 2 x 30 kropli
Następnie kontynuować kurację pijąc 25-35 kropli (w zależności od postury) 2 razy dziennie, dopóki nalewka się nie skończy

UWAGA: Przez cały czas picia nalewki, każdej dawce kropli powinno towarzyszyć wypicie 50 ml kwaśnego mlecznego produktu

Aby zlikwidować zapach czosnku można po zażyciu nalewki zjeść trochę natki pietruszki, jabłko lub skórkę cytryny albo pomarańczy.

Główne przeciwskazanie: niewydolność wątroby.