Trzecia operacja-Rewizja po stapedotomii

Kajetany.
Miejsce do którego wiem, że musze jeździć,
chociaż banana na twarzy z tego tytułu nie mam.
Bo jak go mieć, gdy wiąże się to zawsze z tym,
że no niestety prawie nie słyszę. No, ale cóż…
Po dwóch nieudanych operacjach (druga)
(czytaj: nic a nic lepiej nie usłyszałam)
i wizycie u profesora Skarżyńskiego nadszedł dzień kolejnej operacji.
W planach attykotomia z restapedotomią-
tak dzierżyłam w dłoni skierowanie od profesora.

Czytaj dalej Trzecia operacja-Rewizja po stapedotomii

Tybetańska nalewka czosnkowa

 

Słyszałam o tej nalewce już dawno. Jednak zwlekałam z jej zrobieniem, bo stosowanie wymaga systematyczności.
Ostatnio trudno mi było o nią, ale zmobilizowałam się, zrobiłam i przeszłam kurację.
Co to w ogóle jest?
Otóż:
Oczyszcza ona organizm z odkładającego się tłuszczu, wypłukuje nierozpuszczony wapń, gwałtownie poprawia przemianę materii, oczyszcza naczynia krwionośne,  zapobiega zawałowi serca i miażdżycy oraz paraliżowi, tworzeniu się nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia wzrok, odmładza i bardzo wzmacnia organizm. Polecana zwłaszcza osobom, które mają wysoki cholesterol.

Przygotowanie nie jest trudne.
Co do osobistych odczuć: na pewno uregulowało mi przemianę materii. Co do wewnętrznej poprawy naczyń itp. to nie mogę powiedzieć, gdyż nie mam jak. Ale wierzę, ze mój organizm na tym tylko zyskał.

Kurację można przeprowadzać raz w roku.

Co nam trzeba?

350g czosnku – koniecznie Polskiego!
200 ml spirytusu.

 

Sposób przygotowania:

Obieramy czosnek z łusek i ścieramy lub zgniatamy go na miazgę.
Wrzucamy go do słoika czy szklanej butelki i zalewamy spirytusem.
Zakręcamy i odstawiamy na 10 dni w ciemne miejsce.
Po 10 dniach przelewamy naszą nalewkę do innego słoika, najlepiej przez gazę i odstawiamy jeszcze na 4 dni.
Łącznie 14 dni- nalewka gotowa jest do spożycia

Jak ją dawkować?
Są dwie opcje. Ja stosowałam pierwszą
Pierwsza mówi, aby spożywać po 1 kropli z rana, 2 w południe, a 3 wieczorem.
Każdego następnego dnia zwiększamy ilość kropel o 1, czyli rano 2, w południe 3, wieczorem 4.
Dawkowanie zwiększamy, aż osiągniemy pułap 25 kropli.
Każdą dawkę spożywałam z 50 g jogurtu naturalnego lub kefiru
Następnie „schodzimy” do 1 kropli.

 

Drugi sposób ze strony prof. Tombka:
1 dnia 2 x 4 krople
2 dnia 2 x 6 kropli
3 dnia 2 x 10 kropli
4 dnia 2 x 15 kropli
5 dnia 2 x 20 kropli
6 dnia 2 x 25 kropli
7 dnia 2 x 30 kropli
Następnie kontynuować kurację pijąc 25-35 kropli (w zależności od postury) 2 razy dziennie, dopóki nalewka się nie skończy

UWAGA: Przez cały czas picia nalewki, każdej dawce kropli powinno towarzyszyć wypicie 50 ml kwaśnego mlecznego produktu

Aby zlikwidować zapach czosnku można po zażyciu nalewki zjeść trochę natki pietruszki, jabłko lub skórkę cytryny albo pomarańczy.

Główne przeciwskazanie: niewydolność wątroby.

Tympanotomia przednia z reossikuloplastyką i stapedotomią ucha lewego

Ten strasznie brzmiący tytuł to efekt mojej kolejnej wizyty w Kajetanach.
Tak, tak, walka trwa…W kąciku zdrowie macie wszystko co mi dolega
No ale po kolei.
W tym roku w kwietniu byłam w Kajetanach na badaniach słuchu, które tylko były wierną kopia badań, które robiłam po operacji. Nic się nie zmieniło. W sierpniu byłam na prywatnej wizycie u  profesora Skarżyńskiego, na którą czekałam od stycznia.
Sama wizyta nie jest długa, ale za to konkretna.  Profesor wysłuchał, wyraził opinię na mój temat, wysłał na próbę implantu kostnego Bonebridge (symulacja około 30 minut). Niestety u mnie, przy moim niedosłuchu nie spełnia swojej roli.
Stanęło na tym, że będziemy robić to co zaplanowane. Czyli otwieramy znów ucho i patrzymy czemu nie działa to co było robione w ubiegłym roku. Tu macie wszystko
Pod koniec września zadzwonił telefon z Kajetan o terminie mojej wizyty.
Poniedziałek 26 października na 13.10 do rejestracji.
Wtorek na stół.
Czytaj dalej Tympanotomia przednia z reossikuloplastyką i stapedotomią ucha lewego

Dieta wątrobowa-co można, a czego należy unikać.

Wychodząc ze szpitala po usunięciu woreczka żółciowego, dostałam magiczną kartkę.
Rozmawiałam z wieloma osobami i wiele stosuje lub nie do końca dietę, a większość różny czas.
Po wielu konsultacjach i zaleceniach-zostało ustalone.
3 miesiące wytrzymaj! A potem będziesz mogła już jeść normalnie jak kiedyś (wiadomo tłusto i tak w ograniczonych ilościach).
No i tego mam zamiar się trzymać.
Będę jeść i pichcić tylko z rzeczy dozwolonych na tej kartce.
Czas: na dziś do końca marca. Od kwietnia zacznę wprowadzać powolutku inne rzeczy i będę obserwować reakcje brzucha.
Jestem już prawie 2 tygodnie po zabiegu, a już 4 kg mniej mam na wadze. I jem! Naprawdę!
Oto wykaz:


W najbliższym czasie będę Wam pokazywać co jem, jak można sobie umilić smacznie życie bez sera żółtego, bez czekolady i kawy.

Woreczek żółciowy-czyli usunięcie i co jeść jak go nie ma


Na początek parę słów mądrości z poradnikzdrowie.pl:
Pęcherzyk żółciowy, popularnie nazywany woreczkiem żółciowym, stanowi swego rodzaju magazyn żółci wytwarzanej przez wątrobę i potrzebnej do metabolizowania tłuszczów. Podczas procesów trawiennych jest ona na bieżąco transportowana drogami żółciowymi do dwunastnicy. U niektórych osób, nie wiadomo dokładnie z jakiej przyczyny, w pęcherzyku wytrącają się kryształki cholesterolu i soli żółciowych, które zbijają się w grudki, tworząc złogi żółciowe, tzw. kamienie.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/woreczek-zolciowy-dlaczego-powstaja-kamienie-objawy-leczenie-kamicy_37402.html

Moja przygoda z woreczkiem zaczęła się jesienią 2011 roku. Po dłuższej walce z bolesnym brzuchem dostałam skierowanie na USG. Przy okazji którego dowiedziałam się, iż jestem posiadaczką kamyka 12mm. Przyczyna moich dolegliwości leżała jednak gdzie indziej (dziś myślę czy aby na pewno? ), więc nie myśląc o kamyku za wiele, sprawa przycichła.
Aż do lipca 2014, gdzie przez 3h walczyłam z bólem brzucha, pleców, siedząc, leżąc, stojąc czy chodząc. Atak kolki.
Kolejne USG wykazało, że kamyk dorósł do rangi kamienia i już ma 2cm średnicy. I zaczęła się moja bolączka. atak się nie powtórzył, jednakże dzień w dzień odczuwałam jego obecność w formie wydęcia, nudności, pobolewania itp.
Postanowiłam działać, gdyż wolałam załatwić to raz na zawsze, zanim to załatwi mnie.
Najbliżej mi do Giżycka, ale z terminami nie mogliśmy się dopasować, więc zaplanowałam sobie termin na ferie.
Aby było jeszcze lepiej-w Inowrocławiu u rodziców, aby dzieci miały ferie i dziadków.
A ja opiekę nad dziećmi i spokojną głowę 🙂
Przy pomocy osobistego Aniołka 😉  moje plany zostały wcielone w życie.
I tak oto w sobotę przybyłam z dziećmi do rodziców i 26 stycznia o 7 rano zameldowałam się w Szpitalu w Inowrocławiu.
Przyjęcie i otrzymanie łóżka trwało 3h ( w tym czasie poza papierologią miałam tylko pobraną krew-4 próbówki! ).
Trafiłam na 4 osobową salę. Do końca dnia miałam jeszcze RTG płuc, EKG serca, spotkanie z anestezjologiem oraz wizytę lekarza, który miał mnie operować. Zbadał ogólnie i zapoznał mnie z możliwościami ryzyka i powikłań operacji. Podpisałam papier, że się zgadzam i już!
We wtorek odbyła się operacja. Rano dostałam piżamkę szpitalną (takie 2 kawałki materiału i sznureczki 🙂 ), przed samą godziną zero-koło 11 dostałam „głupiego Jasia -czyli pigułkę, która sprawia, że świat jest wesoły.
Wywieźli mnie łóżkiem na blok, pamiętam wszystko-panów i panie w zielonych kitlach, jak myli rączki, jak zakładali wenflon, jak założyli mi maskę i kazali oddychać. No i film się urwał -jak to po narkozie.
Operował mnie Doktor Lewicki- Fantastyczny lekarz!
Ogromna wiedza, doświadczenie i życzliwość dla pacjenta.
Po godzinie wróciłam do życia-była 12…Koszmar! Narkoza tak mi dała popalić,że do końca dnia, noc i następny dzień można wykreślić z życiorysu. Po przebudzeniu pół godziny widziałam podwójnie i łzy mi leciały (Czort wie dlaczego!), potem nie mogłam oddychać- podłączyli mi tlen, a potem zaczęły się wymioty i tak trwały 24h. Bezsenność, wyczerpanie, osłabienie. Sam ból po wycięciu nie jest straszny. Chociaż ładowali we mnie kroplówkę za kroplówką, więc kto wie?
Na pamiątkę miałam 3 opatrunki i dren z woreczkiem, który usunięto następnego dnia.
Zdjęcie
Operowano mnie laparoskopowo-jedno cięcie przy pępku, jedno cięcie w miejscu gdzie woreczek i jedna dziurka po drenie z boku brzucha. Pikuś.
Woreczka nie ma, kamienia nie ma.
4 dnia pobytu wyszłam do domu-po obchodzie lekarzy i zmianie opatrunku. Na drogę zabrałam zapalenie żył po wenflonie.
Zdjęcie
Zwolnienie łącznie z pobytem w szpitalu 3 tygodnie.
Minął tydzień-za 2 dni idę na zdjęcie szwów. Zaczęłam w końcu spać i nabierać sił.
Brzuch ogólnie nie boli-lekko ciągną szwy. Ale uważam, nie dźwigam, nie wysilam się. W środku jest rana i trzeba o tym pamiętać.

Wróćmy teraz do jedzenia!
Sam pobyt w szpitalu obfitował w niespodzianki:
W 1 dzień na obiad dostałam obcego-według rozpiski udziec z indyka :-/ z ziemniakami, marchewką i zupką
ZdjęcieZdjęcie
Na kolację było już lepiej-mielonka tyrolska i glut dżemowy.
ZdjęcieZdjęcie
2 dnia nie jadłam nic
3 dnia dostałam dopiero kolację-lekką zupkę rosołkową z kaszą manną.
4 dnia jak przynieśli śniadanie byłam baaardzo szczęśliwa!
Zupka mleczna z kasżą jęczmienną. Bułka pszenna, wędlina, kawa zbożowa. smakowało to wszystko razy 5 🙂
ZdjęcieZdjęcie

W między czasie dowiedziałam się, że Radusia wysypała ospa, a Kasia kaszle z oskrzeli. A takie dzieła dla mnie zrobiły.
Także wróciłam do domku wylegiwać się z chorymi dziećmi.

ZdjęcieZdjęcie
No i teraz najważniejsze!
Nie mam woreczka-rolę gromadzenia żółci przejął przewód pokarmowy.
Aby wszystko grało i współpracowało konieczna jest dieta-czas dla organizmu dla oswojenia sytuacji. Dieta wątrobowa.
Kartka A4 dwustronnie zapisana to moja biblia na minimum 6 tygodni. Ja postanowiłam ścisłą dietę trzymać do końca marca-dla bezpieczeństwa. Potem zaczną wprowadzać powoli dodatkowe rzeczy.
Co mi wolno jeść, a czego nie? W skrócie: nie mogę nic smażonego, tłustego, nie można: masła, serów, czekolady, słodyczy, wieprzowiny, ryb morskich, wielu warzyw, surowych owoców, kawy, ciemnych mąk i pieczywa, tylko pszenne…
Oswajam lwa w sobie i jem to co mi wolno-mam już kilka pomysłów na fajne jedzenie dostosowane do moich potrzeb.
Także zakładam dział Dieta bez woreczka i tak znajdziecie wszystko co możne w tym czasie jeść-przetestowane na sobie.
Dodajcie mi sił, bo życie bez czekolady jest trudne!!

ectoAlerg-coś do noska, coś dla oczu.

Około 3 tygodnie temu dostałam taką oto przesyłkę od firmy Langsteiner.
2 opakowania spray-u do nosa i 2 opakowania kropelek do oczu.
Firma Langsteiner została założona w 1996 roku w Krakowie.
Zajmuje się importem, dystrybucją i produkcją dietetycznych środków spożywczych oraz suplementów diety.
Więcej możecie poczytać na ich stronie, wachlarz ich produktów jest dość szeroki.
Ja przedstawię Wam to co dostałam:

ECTOALERG SPRAY DO NOSA 20ml
Jak donosi producent:
Wyrób medyczny przeznaczony do leczenia i zapobiegania występowania objawów alergicznego nieżytu nosa oraz do łagodzenia oraz profilaktyki podrażnień i zapalenia błony śluzowej nosa. Nie zawiera środków konserwujących, a specjalny system aplikacji chroni przed potencjalnym wnikaniem drobnoustrojów.
Działanie: W wyniku stosowania Ektoiny, naturalnej cząsteczki o działaniu ochronnym – składnika posiadającego szczególne właściwości ochronne dla komórek, właściwości nawilżające oraz zdolność tworzenia ochronnego kompleksu wodnego – ectoAlerg spray do nosa chroni przed szkodliwym wpływem alergenów, odwodnienia błony śluzowej nosa oraz ułatwia regenerację wrażliwej błony śluzowej nosa.
Skład:
2% Ektoina, woda,sól alpejska.
Moja opinia: Od około 2 tygodni zmagam się z kaszlem, katarem. Używam codziennie tego sprayu. Nie jest to lek typu oddtykającego.
Jego działanie jest w inny sposób zbawienne- pięknie nawilża  śluzówkę. Podczas kataru zawsze wysusza się nos, robią się podrażnienia, zaczerwienienia. Pierwszy raz od nie wiem jak dawna, nie mam takiej sytuacji. Jest leciutki-pięknie się rozpyla, daje uczucie świeżości i nawilżenia. Jest to duża ulga dla nosa. Spray nie ma zapachu praktycznie, ani smaku. Dla mnie świetny. Dla dzieci także-psikałam i nie narzekały. Napsikałam także tego sprayu do  inhalatora z nebulizatorem i wdychałam w ten sposób. Mam zamiar używać profilaktycznie i bez kataru.
Cena w sklepie jest około 15zł, ale jest przekreślona na 3,99.  Zerknijcie http://www.zdrowysklep.com.pl/
Cena na doz.pl to około 17zł

ECTOALERG KROPLE DO OCZU 10ml
Jak donosi producent:
Wyrób medyczny przeznaczony do zapobiegania i leczenia objawów alergicznego zapalenia spojówek. Odpowiedni do oczu wrażliwych.
Działanie: W wyniku stosowania Ektoiny, naturalnej cząsteczki o działaniu ochronnym – składnika posiadającego szczególne właściwości ochronne dla komórek, właściwości nawilżające oraz zdolność tworzenia ochronnego kompleksu wodnego – ectoAlerg krople do oczu chroni przed szkodliwym działaniem alergenów oraz ułatwia regenerację wrażliwej spojówki.
Wskazania i przeciwwskazania: Preparatu ectoAlerg krople do oczu nie należy stosować w przypadku nadwrażliwości na ektoinę lub inny składnik preparatu. W razie stosowania innych kropli do oczu lub miejscowych maści ocznych, należy zachować co najmniej 15-minutowy odstęp czasowy pomiędzy zastosowaniem preparatu ectoAlerg Krople do oczu i innych leków.
Skład:
2% Ektoina, woda, chlorek sodu, hydroksyetyloceluloza i bufor cytrynianowy.
Moja opinia: Używałam dotychczas 2 razy-po nieprzespanej nocy, oczy bolały i po kilkugodzinnej pracy przy komputerze. Kropelki sa bardzo lekkie-oko robi się mokre, znika uczucie podrażnienia. Wyraźnie czuć odświeżenie i nawilżenie. dla osób z soczewkami i okularami myślę, że byłby super. Ale to kwestia wypróbowania
Cena w sklepie jest około 15zł, ale jest przekreślona na 4,99.  Zerknijcie http://www.zdrowysklep.com.pl/

Ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne. Podczas wizyty u swojej doktor rodzinnej pokazałam ,że używam takiego sprayu i bardzo pochwaliła, mówiąc, że to bardzo dobry produkt. Zalecała stosować dalej.
Także i ja Wam polecam, a firmie dziękuję, że miałam okazję poznać ten produkt