Bieszczady- wakacje z psami

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Filament.io 0 Flares ×

Uwielbiam góry.
W dzieciństwie spędzałam tam rok w rok tydzień, dwa…
Rodzice zawsze planowali urlopy, aby albo latem lub zimą,
a czasami jesienią spędzić tam trochę czasu.
Szlaki, wędrówki, zwiedzanie, zawsze w ruchu i było co robić.
Ostatni raz byłam w górach z mężem,  będąc w ciąży z córką.
14 lat temu. Zimą.
To była szalona wyprawa we dwoje pod Zakopane.
Murzasichle.

Tęskniłam jednak za górami latem.
Rok temu postanowiliśmy, że dość!
Kasia zna góry- jeździła 3 lata z rzędu na obóz zimowy. Syn nie chciał.
Postanowiliśmy, że jedziemy razem CAŁĄ RODZINĄ.

No tak… PSY.
Dwa owczarki niemieckie- to część naszej rodziny.

Albo z nimi albo wcale.
Wybraliśmy Bieszczady- ze względu na ich urok, piękno, ale i na lżejsze stoki, łagodne wzniesienia, gdzie damy radę spokojnie bez zajechania się, spacerować z psami. No i pojechaliśmy.
10 pięknych dni.
Zapraszam do krótkiej relacji i fotorelacji, dla wszystkich,
a zwłaszcza tych, którzy mówią, że z dużymi psami się nie da 😉

 

 

Nocleg wybrałam trochę na wariata, późno. Szukałam czegoś oczywiście dla psów. Obowiązkowo własne wejście, parter. Wielkiego wyboru nie było, pozajmowane, ale udało się!

Znalazłam apartament na parterze domku w malowniczej miejscowości Bóbrka koło Soliny. Nie było idealnie, bo nie było ogrodzone, wokół inne domki, ludzie, musieliśmy pilnować dobrze psów, ale spokojnie daliśmy radę.
A widok z tarasiku rekompensował wszelkie niedogodności.

 

Jechaliśmy VW Golf kombi. Psy w bagażniku, a gdzie rzeczy?
Kupiliśmy Thule- bagażnik na dach. To była wspaniała decyzja!
Na miejsce dojechaliśmy późną nocą.
Wyprawa z Mazur wzbogacona była moją wizytą w Kajetanach, gdzie spędziliśmy 4h. Po 15 wyjechaliśmy z Warszawy, koło 23 byliśmy na miejscu.

Bóbrka to wieś letniskowa położona pomiędzy dwoma bieszczadzkimi jeziorami – Solińskim i Myczkowieckim.
Każdy dzień witał nas własnie widokiem na jezioro Myczkowickie, górę Koziniec
Każdy dzień zaczynaliśmy od ćwiczeń i przebieżki z psami na górkę za naszym domkiem, gdzie widzieliśmy dodatkowo Solinę.
Zobaczcie zresztą sami jaki widok.

Po śniadaniu spacerowaliśmy po okolicach, ale i wdrapaliśmy się na górę Koziniec o wysokości 521 m n.p.m., z nieczynnym kamieniołomem na płd.-wsch. stoku dającym dziś rozległą panoramę na bieszczadzkie jeziora, ich otoczenie, Park Krajobrazowy Gór Słonnych i najwyższe partie górskie Bieszczadów. Miejsce to połączone jest niebieskim szlakiem spacerowym z Myczkowcami i Soliną oraz zieloną ścieżką przyrodniczą z Orelcem, Uhercami Mineralnymi i Ośrodkiem „Caritas” w Myczkowcach.

Pływaliśmy rowerkami wodnymi

Byliśmy w Myczkowicach

Byliśmy w Lesku

Byliśmy w Ustrzykach

Pojechaliśmy do Polańczyka i oczywiście nad Solinę

Jedliśmy pyszne swojskie jedzenie, kąpaliśmy się (nad Soliną piękna plaża z widokiem)  i zachwycaliśmy się pięknem Bieszczad.
Kupiliśmy pamiątki oczywiście.

 

Pogoda nam dopisywała, ale i 2 razy uciekaliśmy prze burzą, które pojawiają się tak nagle jak znikają. 

 

Leniwe śniadania, kawka, książka, zimne lokalne piwko….

To były wspaniałe wakacje!

Ludzi było sporo, ale w miejscowościach jak Solina.
W Bóbrce cisza, spokój, a czego chcieć więcej.
Jeśli wciąż się wahasz, czy z psami dasz radę, uwierz.
Wszystko zależy od włascicieli i tego co mają w głowie.
Nie rezygnuj z wakacji, nie oddawaj psa.

Jedź i korzystaj z pełną rodziną u boku.

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email
0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *