Karkówka obłożona cebulą.

W poszukiwaniu dobrych wędlin w sklepie można dostać bólu głowy.

Od dawno raz na jakiś czas przyrządzam domową, KARKÓWKĘ, jako córka byłego Masarza (tak, mój tata miał masarnię :-), kiedyś).

Doskonała na zimno w plasterkach na kanapkę, jak i na ciepło w grubsze plastry gdy nie ma nic na obiad.

Co nam trzeba?

Karkówka- ok. 1kg

Majeranek, mieszanka przypraw do mięs ( u mnie sól, pieprz, tymianek, czosnek granulowany, trochę przyprawy do gyrosa, papryka słodka i ostra)

Główka czosnku,

Trochę oleju

2 cebule

Przyrządzamy:
Karkówkę myjemy, obcinamy z wierzchu tłuszcz jak jest. Nakłuwamy nożem dziurki i w nie wpychamy ząbki czosnku(obrane)

Nacieramy przyprawami, na koniec majerankiem, obkładamy cebulą i do miski. Polewamy olejem- troszeczkę! Przykrywamy i na noc do lodówki.

Na następny dzień układamy mięso do brytfanki- z cebulą!, polewamy sosem który wyciekł podczas leżenia w lodówce. I wstawiamy do piekarnika na 1h 20 min.

Uwaga! Po około 40 min wyjmujemy i polewamy sosem, który się wytworzył, no i pieczemy dalej!

Wędlina pachnie! Cudnie smakuje! I nie ślizga się po 3 dniach!

Spokojnie przez tydzień może leżeć w lodówce (u mnie na talerzyku przykryta folią aluminiową.

Smacznego 🙂

 

 

 

Kolacja może być zielona :-)

Wspaniałym sposobem na urozmaicenie kolacji jest zrobienie pasty.

Smacznie i zdrowo, do tego na lekkim chlebku pszenno-ryżowym.

Nie obciążycie żołądka, a dla podniebienia raj!

Potrzeba nam:

Brokuł- główka

Jogurt naturalny

łyżeczka majonezu

łyżeczka zarodków pszennych- u mnie firmy Sante (dostarczamy błonnika!)

Robimy:

Brokuł gotujemy na miękko, ciepły wrzucamy do miski i rozdrabniamy- ja widelcem-

Dodajemy jogurt, zarodki i majonez.

Dajemy sól i pieprz do smaku.

Gotowe! Smakuje z każdym chlebkiem, ale na noc lepiej wybrać coś lżejszego, np. takie chrupkie chlebki

Jesienna zmora ust- zajady

W czasie jesiennych przesileń często atakuje nas zmora- zajadowa.
Mnie także i wypracowałam już metodę która pozwala szybko zminimalizować ból i rany.

Kiedy się zajady tworzą? Głównie w wyniku osłabienia organizmu: brak witamin czy kuracja antybiotykowa( jak obecnie w moim przypadku)

Możesz zapomnieć o chrupiącej bułeczce, gdyż każda próba szerszego otwarcia buzi kończy się bolesnym pęknięciem.

O buziakach tez można zapomnieć 😉

Co robić?

Przede wszystkim szybko włączam mega dawkę witaminy B.

Zarówno w tabletkach- koszt ok 4 zł w aptece, jak i w pożywieniu:

głównie jadam ziarno słonecznika (mnóstwo wit. A i E oraz B6) i sezamu (witaminy A, E, witamin z grupy B, magnezu, potasu, wapnia, żelaza, cynku i fosforu) w duuuużych ilościach (głównie Sante)

Na obiad wcinam albo wątróbkę lub coś z fasolą.

Do tego usta w ciągu dnia smaruję naprzemiennie miodem i oliwa z oliwek. a na noc nakładam gruba warstwę kremu z wit. A, głównie Dermosan.

Po kilku dniach (4-5) kąciki pięknie się goją, ale smaruję je przez cały tydzień, gdyż często jak przerwiesz po zobaczeniu poprawy to pękną z powrotem.

Czekam na wasze porady jak sobie z tym radzicie!

Rogaliki z konfiturą

Na co dzień, jak i na zbliżające się Święta.

Pomysł zaczerpnięty od Kolorowo-torcikowo, która wczoraj kusiła nas na blogu

Co nam trzeba? A więc:

 

400g mąki (czytaj 2 szklanki)

200 g margaryny (kostka)

2 żółtka

szklanka cukru pudru

szczypta soli

Do nadzienia konfitura do wyboru (u mnie była truskawkowa)

 

Jak zrobić?

 

Mąkę siekamy z margaryną, dodajemy żółtka i cukier, szczyptę soli i wyrabiamy na gładką kulę.

Wkładamy na minimum pól godziny do lodówki, aby schłodzić ciasto

Po tym czasie rozwałkowujemy i wycinamy trójkąty. Na to nakładamy łyżeczką konfiturę, rolujemy w rogalika i na blachę, wyłożoną papierem do pieczenia! Pieczemy około 15-20min w 200 stopniach.

 

Moja rada:
Do wałkowania obficie podsyp mąką, gdyż ciasto jest „lepkie” i jak się przyklei do stołu, to nie ma szans, aby z tego rogalika skręcić

Moje dzieci dzielnie mi pomagały, głównie wyjadając surowe ciasto, które było…hmmm…pyszne 🙂

 

Dzieci, a choroby jesienno-zimowe

Przerabiałam z dziećmi wiele chorób- przedszkole dało mi się we znaki.

Przez te kilka lat wypracowałam sobie pewne działania, które w mniejszym, bądź większym stopniu pomagają przetrwać zły czas.

Po pierwsze podaje witaminę C. Od dawna u mnie w domu rządzi Cerutin. Raz dziennie po 2 tabletki.

Po drugie naprzemiennie podaje dzieciom do kolacji tran /  olej z wiesiołka. Chodzi tu o dobre tłuszcze roślinne i zwierzęce.

Codziennie pilnuję aby dzieci zjadły owoce bądź warzywa. Głównie jest to jabłko, banan, zimą dochodzą mandarynki. Warzywa przemycam w dużych ilościach w zupach. Są zawsze gęste i obowiązkowo mają pietruszkę, marchew i seler.

Często podaje nabiał- pilnuję aby pojawił się codziennie. Przykładowo: płatki z mlekiem, kubek kakao, naleśniki, jajecznica, bądź jajko na miękko, twardo, sadzone

Do podgryzania daję często orzechy, ziarna słonecznika lub miód na łyżce (zastępuje lizaka!! )

Nie daje lodów, słodycze ograniczam do minimum (pożywka do rozwoju bakterii)

Jeżeli już widzę, że cos się zaczyna dziać z dzieckiem, to:

1. W ruch idzie herbatka z sokiem z malin, z aronii czy czarnego bzu.

2. Cerutin zwiększam do 2 x 2 tabletki

3. Na noc klatkę piersiową i plecki smaruję maścią rozgrzewającą- ostatnio głównie Aromatol

4.  Przed spaniem dobrze wietrzę pokój i nie rozkręcam mocno kaloryfera. Obowiązkowo nawilżacz powietrza.

Gdy pojawia się lekki kaszel robię miksturę: siekam cebulę- dużą! układam w szklance 1/3 cebuli, na to łyżkę miodu, znów cebula, na to posiekany ząbek czosnku, ostatnia część cebuli i miód na wierzch. Odstawiam aż puści sok. Daje 3 razy dziennie po łyżeczce. Działa bakteriobójczo i wirusobójczo.

Gdy pojawia się katar to dziecko idzie pod inhalator-nebulizator. Inhaluje solą fizjologiczną (kupuję ampułki jednorazowe) 2-3 razy dziennie. Czyni cuda.

Lecz jeśli pojawia się gorączka, czy gęsty katar, bądź uporczywy kaszel to pędzę do lekarza, gdyż u dziecka sytuacja może pogorszyć się z dnia na dzień.

To tak w skrócie z moich doświadczeń. Córka przeszła 4 lata przedszkola(teraz 1 rok szkoły), syn jest drugi rok w przedszkolu. Od września stosując te zasady nie byliśmy jeszcze u lekarza, więc może coś w tym jest.

Czekam na wasze porady i wypróbowane sposoby.

W grupie siła, co dwie głowy to nie jedna, także zapraszam do dyskusji!